Ograniczenie handlu w niedzielę – za, a może jednak przeciw?

       Czas na kolejny kontrowersyjny temat, który wzbudza bardzo duże poruszenie. 11 marca będzie pierwszą niedzielą, od której obowiązywać będzie ustawowy zakaz handlu. Przyglądamy się, jakie są nastroje konsumentów, pracowników sieci handlowych, przedstawicieli sklepów, a także Izby Handlowej. Po raz kolejny zapraszamy Was na forum dyskusyjne!



Zacznimy natomiast od kilku faktów dotyczących planowanych zmian:

  1. Od marca 2018, w każdym miesiącu sklepy będą czynne tylko przez 2 niedziele: pierwszą i ostatnią;
  2. W 2019 będzie to już tylko ostatnia niedziela miesiąca;
  3. Od 2020 obowiązywać będzie całkowity zakaz handlu w niedzielę za wyjątkiem 7: trzech przedświątecznych oraz w ostatnie niedziele przypadające w styczniu, kwietniu, czerwcu i sierpniu – wówczas sklepy organizują wyprzedaże.

W które niedziele 2018 roku nie będziemy mogli wybrać się na zakupy?:

Źródło: Business Insider POLSKA

Czy to oznacza, że już nigdzie nie zrobimy zakupów? Nie do końca, gdyż jest szereg wyjątków np. stacje paliw (już wprowadzają do swojej oferty artykuły spożywcze), sklepy prowadzone przez przedsiębiorców “we własnym imieniu i na własny rachunek”, sklepy na dworcach (w zakresie bezpośredniej obsługi podróżnych), sklepy internetowe i na platformy internetowe. A to tylko kilka z ustawowych wyjątków.


Zobaczmy teraz, co o proponowanych zmianach sadzą nasi rozmówcy:
 
Renata Juszkiewicz, Prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji:
Obawiam się, że wprowadzenie zakazu handlu w niedziele może negatywnie wpłynąć na polską gospodarkę, jej konkurencyjność, a także na przychody do budżetu państwa. Analizy ekspertów pokazują, że wprowadzenie zakazu handlu we wszystkie niedziele przyczyni się do spadku obrotów sieci handlowych o niemal 10 mld zł, a Skarb Państwa może w ten sposób stracić nawet 1,8 mld zł. Liczby te nie pokazują jednak indywidualnych problemów, które mogą dotknąć właścicieli sklepów przygranicznych, a także małych, rodzinnych sklepów w centrach handlowych, dla których obroty weekendowe stanowią o dochodowości prowadzonego biznesu (…).
Ustawa w obecnym kształcie, z długą listą aż 32 wyłączeń, nie jest rozwiązaniem zapewniającym stabilność rynku i równy dostęp do obrotu gospodarczego. Niejasne zapisy dotyczące placówek wyłączonych spod ustawy mogą prowadzić do trudności w interpretacji prawa, a w konsekwencji do zamieszania, które odczują przede wszystkim konsumenci. (…) Paradoks ustawy polega na tym, że odbierając klientom możliwość decydowania o tym, jak i kiedy zrobią zakupy, wcale nie chroni się interesów pracowników handlu, bo nowe przepisy obejmą jedynie 10 proc. placówek spośród 360 tys. działających w Polsce.
 


Biuro Prasowe Żabka Polska:
“Ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni” na pewno będzie miała istotny wpływ na kształt handlu w Polsce. Jej realne skutki będzie można ocenić dopiero kilka miesięcy po wejściu nowych przepisów w życie. Podobnie jak inne podmioty działające w sektorze handlu, obecnie analizujemy poszczególne zapisy ustawy oraz ich wpływ na działalność sklepów Żabka.
Z pewnością pozytywnie należy ocenić intencję wyrównywania szans pomiędzy małymi sklepami, a handlem wielkopowierzchniowym, która znalazła swoje odzwierciedlenie w ustawowej możliwości prowadzenia sprzedaży w niedziele przez przedsiębiorców będących osobami fizycznymi.
 


Gosia, Kasjer-Sprzedawca w sklepie Dino
Dopóki nie pracowałam w handlu, uważałam, że to kiepski pomysł, ponieważ wszelkie większe zakupy robiliśmy właśnie w niedzielę. Rano jechaliśmy do Wrocławia, wracaliśmy po południu i tak mijał dzień.
Odkąd pracuję w handlu uważam, że to świetny pomysł. Gdy pracuję na pierwszą zmianę w sobotę, to mam wolne popołudnia, a dzięki wprowadzonemu ograniczeniu handlu, również i niedziela byłaby wolna. To oznacza, że mogłabym gdzieś wyskoczyć bez myśli, że jutro znów trzeba wstać do pracy. Bardzo się cieszę, że będą wolne niedziele, najlepiej jakby wszystkie od razu, a nie tylko dwie w miesiącu. Niedziela powinna być dniem na odpoczynek.
Jestem świadoma, że wielu ludziom to jednak nie pasuje, bo równie dobrze lekarze, czy strażacy też mogliby chcieć, aby niedziele były wolne dla wszystkich zawodów, jednak ich zadaniem jest ratowanie ludzi. Klientowi na pewno nic się nie stanie, jeśli nie kupi sobie makaronu czy piwa w niedzielę. Akurat w naszym markecie niewiele osób robi duże zakupy w niedziele, a jeśli się pojawiają, to raczej po drobne zakupy, które mogą, ale nie muszą robić w tym dniu.
Obawiam się natomiast jak będą wyglądały soboty. Przecież jak jeden dzień sklepy mają być zamknięte, toż to koniec świata i zapasów klienci robią, jakby z tydzień miały być nieczynne. Sobota i tak jest ciężkim dniem. Zwłaszcza pierwsza zmiana. Jest bardzo dużo klientów. Aż strach pomyśleć, że będzie jeszcze gorzej. A będzie na 100%, dopóki ludzie nie nauczą się rozplanowywać swoich zakupów. Niestety rąk do pracy w sklepach brakuje.  Będąc we trzy na zmianie, nie jesteśmy w stanie obsługiwać na najwyższych obrotach. Zero zrozumienia ze strony klientów z pewnością nie ułatwia nam pracy.


Wanda, Kasjer-Sprzedawca, TKMaxx
Uważam, że naszego państwa zwyczajnie nie stać na zakaz handlu w niedzielę. Poza tym, dla mnie- studentki, która w niedzielę musi pracować, aby zarobić na własne wydatki, takie ograniczenie jest tylko strzałem w stopę. Odczuwam to po prostu jako odbieranie mi znacznej części dochodu. Gdybym nie chciała pracować na kasie, to bym nie pracowała, a państwo nie musi w to ingerować.


Joanna Płaczek, konsument
Co myślę na temat ograniczenia handlu w niedzielę? Szczerze mówiąc, ten temat nigdy nie był dla mnie szczególnie bulwersujący. Mogę natomiast wypowiedzieć się tylko z perspektywy klienta, ponieważ ani ja ani nikt z mojej bliskiej rodziny nie pracuje w handlu. Ja sama rzadko robię większe zakupy w niedzielę- tzw. „spożywkę” staram się załatwić w sobotę i później już nie myśleć o przysłowiowym chlebie na poniedziałek 😊
Wszystko da się zorganizować i nie będzie to dla mnie krytycznym utrudnieniem. Pytanie tylko po co rezygnować z takiego luksusu, jakim jest możliwość wyjścia do sklepu kiedy tylko pojawi się taka potrzeba? Nie ma co ukrywać- jest to bardzo wygodne. Moim zdaniem, prawdziwy problem mogą wywołać zamknięte centra handlowe, ponieważ my „Dzieci XXI wieku” jesteśmy już wręcz przyzwyczajeni do niedzielnych, popołudniowych wypadów w poszukiwaniu najczęściej odzieży, ale również elementów wyposażenia domu. Wynika to głównie z braku czasu w tygodniu roboczym, ale jest też jakąś formą spędzenia czasu z bliskimi- wcale nie uważam jej za złą, w końcu liczą się chwile spędzone razem. Natomiast jeśli chodzi o często ostatnio podnoszony argument czyli brak czasu dla Boga, to moim zdaniem praca w niedziele jest tylko wymówką- dla chcącego nic trudnego.


To tylko kilka z głosów w tej jakże burzliwej dyskusji. A jakie Ty masz zdanie? Ograniczenie handlu w niedzielę – jesteś ZA, a może PRZECIW? 🙂