6-godzinny dzień pracy – możliwe tylko za granicą? Ależ nie!

Jeśli myślisz, że 6-godzinny tryb pracy to utopia, a jeśli nawet nie utopia, to raczej model, który w Polsce się nie sprawdzi – jesteś w błędzie. Nawet na polskim rynku są już firmy, które postawiły na efektywność i nie bały się zaryzykować ze skróceniem czasu pracy dla swoich pracowników. Jedną z nich jest agencja social media Social Tigers. O blaskach i cieniach tego modelu, a także jego wpływie na pracowników, rozmawiamy z założycielem i CEO tej agencji- Franciszkiem Georgiewem. Przeczytaj, co praktyk ma do powiedzenia na ten temat.

 

1. Dlaczego Social Tigers zdecydowali się wprowadzić 6-godzinny tryb pracy i na jakich firmach się wzorowali?

2. Czy było warto?

3. Co wyróżnia Social Tigers w podejściu do pracowników?

4. Czy wszyscy pracownicy pracują 6-godzin dziennie? A może są jakieś odstępstwa od tej zasady?

5. Jak wygląda kwestia przerw? Wliczone w ten czas, czy de facto, jak chcemy wyjść na lunch to odpowiednio dłużej zostajemy w pracy?

6. Czy 6 godzin dziennie wystarcza, by wykonać wszystkie swoje zadania na czas? I co z nadgodzinami? Występują częściej, czy rzadziej niż w poprzednim modelu?

7. Jak z wpływem skróconego dnia pracy na efektywność pracowników? Czują się bardziej zmotywowani do prężnej pracy, czy jednak słynne pogadanki w kuchniach, spóźnienia są nadal częścią codzienności?

8. Co z retencją pracowników i przyciąganiem nowych. 6-godzinny dzień pracy to coś, co ich zatrzymuje na dłużej i wyróżnia Social Tigers na rynku pracy? Za co pracownicy najbardziej sobie cenią ten model? 

9. Jakie są cienie takiego modelu?

10. A w jakich firmach/branżach takie rozwiązanie raczej by się nie sprawdziło?

 

Pracujemy w tym systemie już dwa lata, czyli de facto od początków stacjonarnego funkcjonowania firmy. W grudniu 2016 zebraliśmy kilkuosobowy zespół w biurze na Wilanowie i od razu rozpoczęliśmy pracę w tym trybie.

 

Ciężko powiedzieć. Być może w systemie 8h bylibyśmy 25% dalej. A być może nie nawiązalibyśmy ciekawych współprac i nie byłoby o nas tak głośno. Jestem zdania, że jak każde rozwiązanie, sześciogodzinny dzień pracy ma swoje plusy i minusy.

 

Mamy wiele ciekawych rozwiązań i wyróżników.

Do najważniejszych należy ogromna decyzyjność i zaufanie do osób w firmie. Osoby, które przychodzą do nas z korporacji potrafią być tym wręcz przerażone. Oczywiście wiązało się to z kłopotami w przeszłości, ale staramy się traktować wszystkich pracowników jako kompetentnych, uczciwych i sumiennych ludzi i większość osób w historii firmy taka rzeczywiście była.

Innym wyróżnikiem jest pełna transparentność przychodów firmy, umów z klientami, a od niedawna również już większości wynagrodzeń. To kolejna trudna rzecz, która u osoby o niskiej samoocenie, zawistnej, lub szukającej dramatów może powodować dyskomfort. Ale inny zobaczy, że można, wie według jakich kryteriów i może aktywnie wpłynąć na wysokość własnego wynagrodzenia.

W jaki sposób? Tutaj dochodzimy do innego wyróżnika. Stawiamy na systemy premiowe i prowizyjne, gdzie tylko da się je racjonalnie wprowadzić. Chcę, żeby ludzie rozwijali się i zarabiali więcej wraz z rozwojem organizacji. A, że firma rośnie dynamicznie, to podobnie jest i z wynagrodzeniami członków naszego zespołu. Prowizyjne systemy pozwalają to w miarę obiektywnie redystrybuować. Nie ma idealnego systemu, ale „jasne zasady czynią przyjaciół”.

Finalnie, pomimo tego, że pracujemy krócej, według moich danych ludzie również zarabiają więcej i robią więcej niż w konkurencyjnych firmach. Ale to nie jest zasługa modelu per se, a raczej staranny dobór zespołu i ciągła optymalizacja procesów. Korzystamy z etapu, na którym możemy być jeszcze tak bardzo dynamiczni w zmianie. Ale jak każde wymienione rozwiązanie, ciągła zmiana rodzi stres i nie każdy potrafi sobie z nią poradzić.

Wszyscy działają sześć godzin, aczkolwiek są ludzie, którzy chętnie dobrowolnie pracują więcej i zbierają tego plony, realizując swoje prywatne cele. Zdarzają się gorętsze okresy, kiedy ktoś regularnie zostaje chwilę dłużej. Ale naprawdę sporadycznie widzę choćby jedną osobę w biurze po ośmiu godzinach pracy, o 18:00. Wiem jednak, że ludzie często robią coś jeszcze w domu, czasem z przyjemnością, czasem z przymusu. To nie jest jakaś komunistyczna utopia!

Ja sam oczywiście pracuję dużo więcej, niż sześć godzin. Nadal mam zrywy pracy po 6 dni w tygodniu w wymiarze 10-11h, ale na szczęście coraz rzadziej. Na pewno nie ułatwiają mi życia szkolenia z Facebook Ads, które prowadzę, ale wraz z budowaniem kadry menedżerskiej i samodzielnych specjalistów w firmie, staje się to coraz prostsze.

 

Nie mierzymy tego. Dobranie odpowiedniego zespołu było bardzo trudne i wiązało się z wieloma trudnymi momentami, ale uważam, że kiedy wzajemnie darzymy się zaufaniem, nie musimy sobie odliczać czasu spędzonego nad miską zupy od czasu pracy, czy odbijać karty na wyjście do sklepu na dole.

To nie XIX-wieczna kopalnia, tylko agencja social media. Ja nie mam wątpliwości, że w obecnym składzie, kiedy trzeba przycisnąć, to ktoś jest gotów zostać. Jedyne zasady, które są dla mnie istotne to bycie w pracy na czas o 10:00 i wejście szybko w rytm pracy. Musimy być zdolni do szybkiego reagowania, zwłaszcza jeśli zaczynamy wcześniej. Na szczęście w pilnych sprawach reagujemy i w niestandardowych godzinach, większość klientów nawet nie zauważyła, że pracujemy krócej niż inni.

 

Na pewno praca jest bardziej efektywna. Rzeczywiście robimy to, co inni osiem godzin, tylko że w sześć. To w gorętszych okresach przekłada się na bardzo intensywną atmosferę skupienia i pracy, ale dzięki temu czas szybciej i efektywniej mija, a wieczorem możemy się relaksować, spotkać ze znajomymi, albo odreagować na treningu.

W mojej poprzedniej pracy siedzieliśmy w biurze od 9:00 do 18:00 z często niewykorzystywaną, godzinną przerwą na lunch. I tam również zdarzały się nadgodziny. Nadgodziny to kwestia, na którą może wpływać prywatna ambicja, albo zła samoorganizacja pracy. Żaden model tego nie rozwiąże, a to warto mieć jasną politykę firmy, która tego dotyczy. U nas nadgodziny nie są wartością czy szkodą. Rozliczamy się podstawą za obecność w biurze od 10 do 16, a za efekt w modelu prowizyjnym. Jeśli ktoś chce siedzieć tutaj 24h, nie mam nic przeciwko, tylko jeśli zamierza tu spać, dobrze żeby mnie wcześniej uprzedził i dał znać, że nie wynika to z jakiegoś poważnego problemu, w rozwiązaniu którego potrzebuje pomocy..

 

Zależy od dnia, sezonu, aktualnego flow. Czasem rozmawiamy dużo i wręcz czuję, że może to ludziom przeszkadzać. Czasem nie rozmawiamy w ogóle i słychać stukanie w klawiaturę. W ostatecznym rozrachunku myślę, że pracujemy efektywniej, niż inni. Wynika to jednak z doboru zespołu i rozwiązań, które stosujemy, a nie samego sześciogodzinnego dnia pracy.

 

Na pewno łatwiej przyciągnąć pracowników, ale pytanie czy na pewno właściwych? Nie epatujemy zbyt mocno sześciogodzinnym dniem pracy, by ściągać tu przede wszystkim osoby, które cenią naszą markę i wiedzę, a nie możliwość krótszej pracy. Te, które chciałyby się przyjść poobijać, długo tutaj nie pociągną. Będą zarabiać mniej niż inni, bo tak skonstruowany jest nasz model wynagrodzeń.

 

Na pewno momentami podwyższony stres i nerwowość, pośpiech. Zwłaszcza wśród osób mniej doświadczonych, albo po prostu mniej wytrzymałych psychicznie. To wymaga lepszej organizacji procesów, szybszej i pełniejszej decyzyjności, bardziej przejrzystych dokumentów. A z perspektywy pracownika lepszego wykorzystania czasu w pracy. Po prostu musimy wymagać od siebie 50% więcej niż normalnie, żeby nie tylko dogonić, ale i prześcignąć rynek. To ciekawe wyzwanie, ale póki co nam się udaje. Pomimo wielu trudności, firma zakończy rok na pewno powyżej 150% wzrostu. To przyzwoity wynik.

 

Myślę, że w większości firm skracanie czasu pracy nie ma racji bytu, po prostu obniża całościową efektywność, a euforia, która towarzyszy pierwszym dniom w tym modelu, znika najpóźniej po miesiącu pracy. To wymaga zdyscyplinowanego i zaangażowanego zespołu, który identyfikuje się z firmą. Ja takich zespołów poza Social Tigers spotkałem bardzo niewiele.


Zainspiruj się z nami tutaj 🙂 !