Tarasy ryżowe, zatłoczone Hanoi, wszechobecne skutery i stożkowe kapelusze, czyli Wietnam oczami Danieli

“Pierwszy raz do Wietnamu wybrałam się podczas podróży po Azji Południowo-Wschodniej. Gdyby ktoś powiedział mi wtedy, że zamiast planowanych 3 miesięcy zostanę tam prawie 2 lata, nie mogłabym w to uwierzyć. Nie wiedziałam o tym kraju praktycznie nic. Kojarzył mi się z wojną, komunizmem i stożkowymi kapeluszami” – tak rozpoczyna się wywiad z Danielą- autorką bloga Żółwim Krokiem, która żyje i pracuje w dalekim kraju azjatyckim znanym z wyśmienitej kuchni, czyli w Wietnamie. Rozsiądź się wygodnie w fotelu i zaczynamy opowieść…

W tym artykule uzyskasz odpowiedzi na następujące pytania:

  1. Skąd pomysł na emigrację i dlaczego akurat Wietnam?
  2. Co najbardziej urzekło Danielę w Wietnamie?
  3. Co było najtrudniejsze w pierwszych tygodniach pobytu? W jakim języku dogadywała się Daniela?
  4. Czym się zawodowo zajmuje Daniela i jak szukała zatrudnienia w Wietnamie?
  5. Co jest kluczowe podczas rekrutacji do firm w Wietnamie? Z jakich portali warto skorzystać?
  6. W wielu krajach azjatyckich charakterystyczny jest pracoholizm. Jak to wygląda w Wietnamie?
  7. Stopa bezrobocia w Wietnamie jest jedną z najniższych wśród wszystkich krajów rozwijających się. Jaki jest przepis na tak dobrą sytuację na rynku pracy? Specjaliści z jakich dziedzin mogą liczyć na szybkie zatrudnienie?
  8. Czy Wietnamczycy są otwarci na obcokrajowców? Nie tylko turystów, ale przede wszystkim jako pracowników?
  9. Do ilu dni urlopu wypoczynkowego rocznie uprawniony jest pracownik? I oczywiście, co w przypadku choroby? Można wówczas skorzystać ze znanego nam L4?
  10. A godziny pracy? W Polsce, pełny etat to ustawowo 8 godzin dziennie, 40 godzin tygodniowo. Jak jest w Wietnamie?
  11. Jacy są Wietnamczycy? Co ich najbardziej charakteryzuje?
  12. Jednym z popularniejszych trunków, które można zakupić na wietnamskich bazarach jest wino z zatopionym wężem. Jak to smakuje?
  13. Głośne jedzenie jest w większości krajów świata uważane za niegrzeczne. Ale nie w Wietnamie….
  14. Jak spędzają wolny czas mieszkańcy? Są jakieś typowe dla tego kraju rozrywki?
  15. Czytałam, że w Wietnamie jest mnóstwo motorów i każda rodzina ma co najmniej dwa. Czy tak rzeczywiście jest? To popularny środek transportu?
  16. Jak ze standardem życia w Wietnamie (zarobki w relacji do kosztów życia)? Jakie są ceny podstawowych dóbr?
  17. A jakie lokalne specjały mogłabyś polecić dla miłośników dobrej kuchni?
  18. Złota rada Danieli dla osób planujących emigrować do Wietnamu, to…

 

Decyzja i początki przygody w Wietnamie

Pierwszy raz do Wietnamu wybrałam się podczas podróży po Azji Południowo-Wschodniej. Gdyby ktoś powiedział mi wtedy, że zamiast planowanych 3 miesięcy zostanę tam prawie 2 lata, nie mogłabym w to uwierzyć. Nie wiedziałam o tym kraju praktycznie nic. Kojarzył mi się z wojną, komunizmem i stożkowymi kapeluszami.

Ku mojemu zaskoczeniu, już od pierwszych chwil w Wietnamie poczułam się jak w domu. Postanowiłam poznać ten kraj trochę lepiej – zaczęłam od wolontariatu, a potem dostałam pracę. I tak rozpoczęła się moja emigracja.

 

  1. Wietnam, to kolejny kraj azjatycki, który zachwyca krajobrazami i kuchnią. A co Ciebie najbardziej w nim urzekło?

To prawda, wietnamskie jedzenie to dla mnie numer jeden wśród kuchni azjatyckich. Dania są różnorodne, świeże i idealnie doprawione. Uliczne jedzenie jest bardzo tanie, dlatego bardziej opłaca się jeść na mieście niż gotować w domu.

Wietnam to także niesamowity kraj pod względem krajobrazów. Są tu piękne góry, pola ryżowe, plaże.

Jednak to, co mnie najbardziej urzekło, to ludzie i spokojniejsze tempo życia. Wietnamczycy są pracowici, ale potrafią też odpoczywać. Kawiarnie i ogródki piwne są zawsze zapełnione. Ludzie bardzo cenią tu sobie czas spędzony z rodziną i przyjaciółmi. Patrząc jak spokojnie popijają kawę na plastikowych stołkach, ma się wrażenie jakby czas się tutaj zatrzymał. Myślę, że w Europie trochę nam tego brakuje. Szybkie tempo życia sprawia, że trudno znaleźć balans pomiędzy pracą i odpoczynkiem.

 

Nieznajomość wietnamskiego była na początku sporym utrudnieniem. W miejscach turystycznych można bez problemu dogadać się po angielsku, jednak poza nimi jest to często niemożliwe. Wtedy zostaje gestykulacja i Google Translate.

Bardzo pomógł mi kurs wietnamskiego, na który się zapisałam. Po paru miesiącach opanowałam podstawy języka, co znacznie ułatwiło mi życie w Hanoi.

 

Praca. Warunki zatrudnienia

Zajmowałam się nauczaniem angielskiego. Pracowałam w przedszkolu oraz w centrach językowych. Poziom angielskiego wśród Wietnamczyków jest bardzo niski, stąd duże zapotrzebowanie na nauczycieli zza granicy.

Do pracy nauczyciela angielskiego w Wietnamie uprawniają międzynarodowe certyfikaty CELTA i TEFL. Nie jest natomiast konieczne posiadanie dyplomu filologii angielskiej.

Pracy na szukałam przez grupy na Facebooku, takie jak Hanoi English Teaching Jobs.

 

Jeśli chodzi o rekrutację do szkół i centrów językowych, myślę, że główną rolę odgrywają umiejętności i doświadczenie. Po rozmowie o pracę rekrutowany jest proszony o przeprowadzenie lekcji demo (jeśli jest bezpłatna, to powinna trwać maksymalnie 30 minut). W tym czasie dyrektor obserwuje i ocenia sposób prowadzenia zajęć i podejście do uczniów.

Niestety w Wietnamie, tak jak w wielu innych krajach azjatyckich, sporym problemem wciąż jest rasizm. Do tego stopnia, że szybciej pracę znajdzie biały, niedoświadczony backpacker niż czarnoskóry Brytyjczyk z dyplomem z Oxfordu. Na szczęście to się powoli zmienia i coraz więcej dobrych szkół zwraca uwagę na kwalifikacje i umiejętności, a nie kolor skóry.

 

Wietnamczycy są bardzo pracowici i mają smykałkę do biznesu. Prawie każdy prowadzi tu jakąś mniejszą lub większą działalność, często we własnym domu. Czy to centrum językowe, biuro podróży, czy wypożyczalnię skuterów. Nie nazwałabym tego jednak pracoholizmem.

Pomimo tego, że pracują dużo, potrafią się też bawić i odpoczywać. Uwielbiają chodzić na karaoke, które można tu znaleźć na niemalże każdej ulicy. Często spotykają się na obiadach z rodziną i przyjaciółmi – potrafią godzinami siedzieć w knajpie, co jakiś czas domawiając jedzenie i piwo.

Szaleją też na punkcie piłki nożnej. Gdy gra wietnamska drużyna, często nie idą do pracy, by bez względu na wynik meczu, móc świętować na ulicach miasta. Hanoi zamienia się wtedy w morze skuterów z czerwonymi flagami.

 

Przez wiele lat Wietnam był krajem o centralnym systemie planowania. Wprowadzenie reform wolnorynkowych w 1986 roku otworzyło Wietnam na świat. Obecnie wietnamska gospodarka jest jedną z najszybciej rozwijających się w krajach Azji Południowo-Wschodniej. Napędza ją eksport i inwestycje zagraniczne.

Na szybkie zatrudnienie mogą liczyć nauczyciele angielskiego, inżynierowie, architekci, czy programiści. Zdarza się, że obcokrajowcy pracują także w hotelarstwie.

Tak, Wietnamczycy są bardzo otwarci. Często widząc obcokrajowców uśmiechają się i zagadują. Zawsze mogłam liczyć na ich pomoc, np. gdy zepsuł mi się skuter czy gdzieś się zgubiłam.

Oczywiście są też mieszkańcy, którzy obcokrajowców traktują jak chodzące bankomaty. Na początku, gdy nie znałam jeszcze cen różnych produktów, czasem płaciłam dwa lub trzy razy więcej niż lokalni. Z czasem wiedziałam już, co ile kosztuje i nauczyłam się targowania, które w Wietnamie jest nieodłącznym elementem życia.

 

Niestety większość szkół i centrów językowych nie uprawnia do płatnego urlopu ani nawet płatnego chorobowego. Pracodawcy najczęściej płacą za przepracowaną ilość godzin w miesiącu. Są jednak placówki międzynarodowe, np. British Council, które zapewniają płatne urlopy i zwolnienia.

 

Etat nauczyciela angielskiego w Wietnamie to zazwyczaj 20-25 godzin w tygodniu. Do tego dochodzi oczywiście praca w domu – przygotowywanie się do zajęć, sprawdzanie testów, szkolenia itd.

 

Życie w Wietnamie. Złote rady

Na pewno są bardzo gościnni i otwarci. Przywiązują dużą wagę do tradycji i wartości rodzinnych. Dużym szacunkiem darzą osoby starsze.

Lubią też żartować, często się uśmiechają i jeszcze częściej śpiewają. Śpiewają wszędzie – nie tylko w barach karaoke, ale też na ulicach, w domach i w kawiarniach.

 

Faktycznie jest to popularny produkt na wietnamskich bazarach. Jednak częściej kupują go chyba turyści niż Wietnamczycy. Sama nie zdecydowałam się jeszcze na spróbowanie wina z wężem, ale miałam okazję wypić kilka innych ciekawych napojów, np. herbatę o smaku sera żółtego, czy kawę z jajkiem.

 

To prawda, w Wietnamie głośne jedzenie jest oznaką kultury – w ten sposób pokazuje się, że jedzenie nam smakuje.

Gdy na początku wychodziłam na obiad z wietnamskimi znajomymi, często pytali mnie, czy wszystko ze mną w porządku, bo zachowuję się tak nienaturalnie – nie siorbię i nie mlaszczę. Po kilku miesiącach sama przejęłam nawyk głośnego jedzenia, co uświadomiła mi dopiero moja rodzina, gdy byłam w Polsce.

 

Wietnamczycy lubią spędzać czas na świeżym powietrzu. Wczesnym rankiem spotykają się w parkach, by uprawiać tai chi – chiński system ćwiczeń. Chętnie wychodzą też na dwór na tańce i aerobik. Oprócz tego uwielbiają śpiewać karaoke, pić wietnamską kawę i jeździć skuterami – często przed siebie, bez celu, taka forma relaksu.

 

Zgadza się, skutery to najpopularniejszy środek transportu w Wietnamie. Powiedziałabym wręcz, że to nie tylko środek transportu, ale styl życia. Wietnamczycy na skuterach ucinają sobie drzemki, jeżdżą na randki i rodzinne wycieczki. Potrafią przewieźć na nich dosłownie wszystko – od straganu z warzywami, przez telewizor, po szafę.

 

Zarobki dla nauczycieli angielskiego w stolicy wahają się od 18 do 22 dolarów za godzinę. Koszty życia są dużo niższe niż w Europie. Mieszkanie jednoosobowe można wynająć za $300, skuter za $40 miesięcznie. Obiad w ulicznej knajpie – $1, w restauracji – $4. Bilet do kina – $3.

Drogie są natomiast importowane produkty spożywcze, do których jesteśmy przyzwyczajeni w Europie, np. jabłka, mleko czy sery.

Zarobki nauczycieli angielskiego umożliwiają spokojne życie, a także odłożenie części wypłaty.

 

Oprócz klasycznego pho bo, moim ulubieńcem jest bun cha – zupa z grillowanymi kotlecikami, makaronem ryżowym i ziołami. Polecam także banh cuon – naleśniki ryżowe z mięsem i grzybami.

 

Przed wyjazdem warto nauczyć się kilku podstawowych zwrotów w języku wietnamskim. Mieszkańcy doceniają starania obcokrajowców, którzy próbują mówić w ich niełatwym języku.

I przede wszystkim, otworzyć się na nową kulturę i przygotować na to, że Wietnam będzie czymś zaskakiwał na każdym kroku.