Gabriel Sznajder o PMI, pracy w projektach i XIV edycji Międzynarodowego Kongresu PMI PC

Project Manager – to brzmi dumnie. Rola, która kojarzy się z dużą ilością wyzwań, zmianami, innowacjami, ale i nieustannym planowaniem, czy też walką z terminami.  O roli kierownika projektów pisaliśmy już na łamach naszego portalu w ramach cyklu “Pomysł na siebie. Pomysł na życie”. Tym razem, Gabriel Sznajder opowiada nam o PMI – organizacji, która zrzesza Project Managerów. To wywiad o projektach, rozwoju, pasji do działania, a także o typowym dniu w PMI oczami Prezesa polskiego odziału. Jest także niespodzianka, bo Gabriel Sznajder uchyla rąbka tajemnicy o zbliżającym się XIV Międzynarodowym Kongresie


W artykule uzyskasz odpowiedzi na następujące pytania:


1. Czym tak naprawdę jest PMI?
2. Jak zaczęła się przygoda Pana Gabriela Sznajdera z tym stowarzyszeniem? Dlaczego dołączył do tej organizacji?
3. Jak godzi pracę na etacie z pracą w stowarzyszeniu?
4. Jak wygląda typowy dzień Pana Gabriela w PMI? I czy można mówić o czymś takim jak typowy dzień?
5. Który z projektów PMI Poland Chapter darzy największym sentymentem, a który jest największym wyzwaniem i dlaczego?
6. Jakie trzeba spełnić kryteria, aby dołączyć do organizacji? Czy student bez doświadczenia w zarządzaniu projektami może również zostać aktywnym członkiem PMI?
7. Jaka jest motywacja ludzi, którzy zaczynają swoją przygodę z PMI? Po co to robią? I czy jest jakiś typ osobowości, który dominuje wśród członków organizacji?
8. Czy PMI pomaga w znalezieniu pracy? A jeśli tak, to w jaki sposób?
9. Polskie PMI, a PMI za granicą. Czym się różnimy, w jakich aspektach działamy inaczej?
10. Jaka jest wizja rozwoju PMI Pana Gabriela Sznajdera? 
11. Złota rada Gabriela Sznajdera dla osób, które chcą rozpocząć swoją przygodę z zarządzaniem projektami, to…
12. Co ciekawego czeka na uczestników tegorocznej edycji Międzynarodowego Kongresu PMI?

 


Project Management Institute można przyrównać do cechu rzemieślniczego lub izby lekarskiej. Kilkadziesiąt lat temu w Polsce obowiązywały dowody osobiste z wpisywanym zawodem, wybieranym z urzędowej listy poważnych i uznanych zawodów. Figurowały na niej m.in. profesje tak poważane, jak Wróżka czy Radiesteta, natomiast brakowało na liście zawodu Kierownika Projektu. Możemy się nabijać z absurdów rzeczywistości PRL-u, ale jeszcze w latach 60-tych profesja PM-a nie była szeroko uznawana na całym świecie.
PMI dzięki swojej 50-letniej działalności uświadomiło biznes, że przedsięwzięciami należy zarządzać w uporządkowany sposób. Wpłynęło także na ukształtowanie wizerunku i zaufania do zawodu PM-a. Dzisiaj PMI angażuje się w setki obszarów, dbając o to, by zarządzanie projektami było realizowane świadomie i przynosiło firmom wartość dodaną. Największymi z tych obszarów są standaryzacja, certyfikacje i szkolenia.

 

Kilkanaście lat temu jeszcze jako kierownik działu IT we wrocławskim software-house Siemensa odwiedziłem z ciekawości jedno z wydarzeń organizowanych przez PMI. Można tam było posłuchać opowieści innych praktyków o ich sukcesach i wpadkach. Można było nawiązać ciekawe i przydatne znajomości. Wiele z nich kultywuję do dzisiaj. Z czasem, seminaria PMI stały się istotnym elementem mojego rozwoju zawodowego. W tym okresie, miałem okazję intensywnie szkolić się również z różnych metodyk zarządczych, ale często szkolenia te prowadzili ludzie bez wystarczającego praktycznego doświadczenia kierowniczego, co pozostawiało niedosyt wiedzy praktycznej. Seminaria fantastycznie uzupełniały tę lukę. W końcu lepiej uczyć się na błędach innych i inspirować ich sukcesami.
Po kilku latach zostałem zaproszony do poprowadzenia PMI Wrocław, gdzie spędziłem ponad 6 lat. Okres zmian zawodowych wymusił później rozstanie z PMI, ale moja próba ucieczki nie była udana. Po roku dopadli mnie ponownie z zaproszeniem do roli prezesa PMI Poland Chapter.

 

„Gabriel, ile Ty minut sypiasz na dobę?” – zaczepił kiedyś kolega z korporacji. Faktycznie był to gorący okres, kiedy etat szefa obszaru IT w szwajcarskim banku wykonywałem równolegle z rolą dyrektora PMI Wrocław, a do tego prowadziłem szkolenia i procesy doradcze. Słońce dla każdego wstaje przecież w niemal równych odstępach.
Pierwszym kluczem jest dostrzeżenie, że te pola zawodowe mają ogromny obszar wspólny. Wyższe szczeble zarządcze, to w dużej mierze rozmowy, kontakty i „oliwienie” organizacji. Te same rozmowy i kontakty pomagają dodatkowo w PMI i we własnym biznesie. Z drugiej strony, poznawanie problemów innych organizacji w ramach projektów doradczych i szkoleniowych, pozwala na szybsze wyłapywanie i poprawianie błędów we własnej organizacji. Obszary wzajemnie się napędzają.
Drugim kluczem jest krwawa selekcja tematów, w które inwestuję własny czas. Kierownicy promowani ze specjalistów i inżynierów cierpią często na to przekleństwo – nikt nie zrobi tego lepiej, niż ja sam. Nawet nowocześni servant-leaders dają się nabrać na „ja się tym zajmę, bo jestem kierownikiem”.  Działając w deficycie czasu jesteśmy bardziej świadomi, że wszystkim się nie zajmiemy. To nie jest wybór typu – urwę dwie godziny ze snu, to wyczyszczę do zera skrzynkę email, czy swoją kolejkę w Trello. To wybór tych trzech najbardziej istotnych spraw, wyłowienie ich i ochrona przed rozwodnieniem przez pozostałą masę. To umiejętność powiedzenia sobie i komuś – nie zajmę się tym, bo są ważniejsze długoterminowo tematy.

 

PMI działa bardzo sezonowo, podążając za dynamiką firm. O ile w lecie często niewiele się dzieje, to wiosna i jesień są dla nas zwykle bardzo intensywne, bo przypadają wtedy nasze konferencje i seminaria. W tej chwili mamy gorący okres przygotowań do Kongresu PMI, co oznacza telekonferencje praktycznie każdego wieczoru. PMI to wolontariat, dlatego nasza organizacja ożywa zwykle wieczorami, kiedy firmy naszych wolontariuszy już kończą dzień pracy. Zawsze mnie zastanawia, skąd bierze się aż tyle osób, które podobnie jak ja, gotowe są do włączenia komputera i nałożenia słuchawek po powrocie z pracy. A może nasze projekty są po prostu ciekawe? A może nasze środowisko pozytywnie stymuluje?
Moja rola w PMI jest ogromnie zróżnicowana w porównaniu z typową pozycją w wyższych poziomach zarządczych w dużych firmach. Czasem podciągam rękawy i dziurkuję identyfikatory na wydarzenia; czasem negocjuję z prezesami dużych polskich i zagranicznych firm; czasem podpisuję umowy na oparciu fotela w samolocie; czasem telefonuję znad Wigier, a czasem piszę artykuł pod palmą na azjatyckiej wyspie. PMI to oczywiście nie tylko współpraca w przestrzeni wirtualnej. Spotkania naszych zespołów, oddziałów czy regionów to zawsze niezapomniane wydarzenia.

 

Bardzo ciekawym projektem okazało się tłumaczenie standardu PMBOK na język polski. Rzuciliśmy się w nieznane ponad rok temu, spodziewając się, że będzie to prosty temat. Jednak unikatowość i złożoność tego przedsięwzięcia szybo dała o sobie znać. Prawie 700 stron precyzyjnego standardu, gdzie żadne słowo nie jest przypadkowe, trzeba przełożyć na spójną i precyzyjną polską wersję językową. Trzeba skoordynować prace ponad 30 osób i po kilka wersji ponad dwudziestu rozdziałów. Trzeba moderować do brzegu częste akademickie debaty lingwistyczne i dbać o realność i zasadność rezultatu końcowego. O ile projekty organizacji konferencji, czy kongresów są naszym corocznym chlebem powszednim, ten projekt jest faktycznie pierwszym tego typu podejmowanym w kilkunastoletniej historii PMI Poland Chapter.

 

Czas i chęci. Dołączyć do PMI można na co najmniej dwa sposoby – zostając wolontariuszem lub członkiem. O ile członkostwo w PMI skierowane jest do osób z doświadczeniem i raczej aktywnych zawodowo, to wolontariat obejmuje wszystkie okresy kariery. Mamy w swoich szeregach zarówno prezesów firm, jak i studentów. Jedni i drudzy pomagają nam prowadzić przedsięwzięcia. Jedni i drudzy wyciągają dla siebie wartość dodaną. Nie trzeba wykupywać członkostwa, aby być wolontariuszem. Nie trzeba być wolontariuszem, aby korzystać z uprawnień członka stowarzyszenia.
Jeśli są Państwo zainteresowani dołączeniem do naszej społeczności jako wolontariusze, zapraszam do kontaktu z regionalnym Oddziałem PMI lub z naszym biurem na Polskę.

 

Ludzie przychodzą do nas z bardzo wielu powodów. Absolwenci i studenci bardzo często szukają swoich pierwszych doświadczeń w projektach i rekomendacji, co do dalszej edukacji i ścieżki zawodowej. Młodzi kierownicy przychodzą po doświadczenie starszych i kontakty zawodowe. Wypaleni szukają nowych wyzwań w projektach, po które nie mogą sięgnąć w ramach swoich stanowisk. Seniorzy – oprócz kultywacji kontaktów chcą pozostawić po sobie nieco lepszy świat niż sami zastali – dlatego chętnie dzielą się doświadczeniem i pomagają młodym sięgnąć po kolejne szczeble zawodowe.

 

Jak najbardziej. Po pierwsze, jesteśmy w stanie ukierunkować rozwój. PMI jest społecznością, gdzie można przetestować swoją wizję siebie w oparciu o doświadczenia i opinie innych. Młodzi zbyt często skupiają się na kolejnym szczebelku drabiny u bieżącego szefa, tracąc szerszą perspektywę. Kilka osób musi im powtórzyć, że pierwszą pracę powinno się rzucić po maksymalnie roku, że podjęcie roli w równoległej strukturze lub poza firmą jest też awansem, bo zyskujemy doświadczenie, którego nie znajdziemy przez drugi czy trzeci rok na tym samym miejscu.
Oczywiście PMI to relacje zawodowe. Nasze projekty to ciągła okazja, aby zostać dostrzeżonym przez rekrutującego dyrektora, jak również samemu wyłowić wartościowych kandydatów. Nie ma lepszej rozmowy kwalifikacyjnej niż rzucenie się na głęboką wodę realizowanych przez nas projektów. PMI daje okazję do budowania własnej marki, wpisania w CV ciekawego doświadczenia, nawiązania kontaktów, które to doświadczenie potwierdzą.
Dosłownie wczoraj dostałem dwa zapytania typu: „Gabriel, czy możesz zarekomendować kogoś do roli…?” Oczywiście, że mogę!

 

Jesteśmy jednym organizmem, ale mamy zupełnie różne zadania. O ile PMI centralnie zajmuje się standaryzacją i certyfikacją, to konferencje i seminaria są typowo lokalnym tematem. Oczywiście łatwiej i skuteczniej jest organizować wydarzenia w ramach lokalnych struktur, bo lepiej znamy specyfikę lokalnego rynku, potrzeb, kultury i uwarunkowań. Za to centralizacja standardów pozwala na szybsze przekazywanie wiedzy i dobrych praktyk w obszarze zarządzania projektami pomiędzy odległymi obszarami globu. Pozwala też wprowadzać wspólny język dla organizacji realizujących projekty zespołami rozproszonymi po całym świecie. Ten sam standard PMI obowiązuje w Nowym Jorku, w Warszawie, jak i w Singapurze.
Centralizacja procesu certyfikacji wiąże się oczywiście z centralizacją standardów, natomiast jest jeszcze jeden ważny powód – łatwiej jest zapewnić bezstronność egzaminu i poufność pytań. Najbardziej rozpoznawany na świecie certyfikat PMP nie miałby swojej wartości, gdyby zdobywało się go po prostu idąc na szkolenie zakończone banalnym egzaminem, który wszyscy zdają po dwudniowym szkoleniu – podobnie jak dyplomy wątpliwej klasy uczelni, gdzie student może powiedzieć „płacę, to wymagam”.

 

PMI powoli pozbywa się wizerunku ciężkiego słonia, którą przykleili nam wyznawcy Scrum’a (jedna z ram zarządczych wywodząca się z filozofii zwinnego prowadzenia projektów). Argumentacja jest pozornie bezdyskusyjna: z jednej strony prawie 700-stronicowy PMBOK Guide, z drugiej – 19-stronicowy Scrum Guide. Z jednej sformalizowane projekty w podejściu kaskadowym z planem zarządzania projektem składającym się z dwudziestu planów cząstkowych, z drugiej zwinnie samoorganizujące się zespoły z minimalistycznym rejestrem produktu i tylko dwoma innymi artefaktami przez cały projekt. Choć argumentacja jest z gruntu błędna (zapraszam do kontaktu, jeśli chcą Państwo poznać szczegóły), wizerunek ten pokutował przez wiele lat. PMI jako organizacja z 50-letnią tradycją, musi szczególnie zadbać, aby nie dać sobie przyklejać takich łatek przez inne wschodzące koncepcje.

 

Szybko rozpocząć i nie zakończyć tej przygody równie szybko? Rada Sznajdera brzmi: ucz się pływać za młodu i na płytkiej wodzie. Zacznij praktykę możliwie wcześnie, o ile to możliwe na studiach. Wielu zawodów można nauczyć się na kursach i wykładach, wchodząc do zawodu jako już wartościowy pracownik. Natomiast zarządzania, podobnie jak pływania, nie można nauczyć się z książek, wykładów, czy webinarów. Trzeba go doświadczyć. Trzeba objąć rolę kierownika lub koordynatora, aby dopiero zacząć ćwiczyć niezbędne kompetencje. Dopiero wtedy informacje z książek, itd. będą faktycznie przydatne.
Drugi aspekt, to płytka woda. W pewien sposób rozumiem emocje zatroskanych rodziców mówiących „Nie wejdziesz do wody, dopóki nie nauczysz się porządnie pływać”, ale przecież są lepsze sposoby. Przejmując każdy nowy projekt warto zrobić rachunek sumienia z własnych kwalifikacji. W razie niepowodzenia projektu ucieczka PM-a dla nikogo nie jest dobrym wyjściem. Ślad na reputacji pozostanie. Mierz wysoko, ale nie doprowadź do katastrofy mierząc za wysoko. W szczególności rozpoczynając przygodę z zarządzaniem zadbaj, aby Twój szef wiedział, że dopiero zaczynasz. Będzie częściej sprawdzał, czy nie toniesz, ale w razie trudności wyciągnie pomocną dłoń wystarczająco wcześnie…

 

Będą to 3 dni wypełnione prelekcjami i warsztatami, których motywem przewodnim jest „Go Beyond Project Management”. Na kongresie swoje prelekcje zaprezentują specjaliści o światowej renomie oraz wysoko postawione osoby z polskiego biznesu. Będzie okazja by posłuchać m.in. Susanne Madsen, Americo Pinto, Petera Ivanova, czy Jeffa Tobe. Przyleci do nas sam Chief Operating Oficer PMI. Będą trzy ścieżki tematyczne – w obszarze prawdziwych historii ze świata biznesu, w obszarze technik i narzędzi używanych przez kierowników, oraz w obszarze miękkich aspektów przywództwa. Gala Kongresowa będzie doskonałą okazją do zabawy i nawiązania kontaktów biznesowych. Goście kongresu to przedstawiciele organizacji międzynarodowych, kadra managerska wysokiego szczebla oraz przedsiębiorcy uznani w Polsce i na świecie.
Więcej szczegółów na stronie kongresu.


Prezes PMI Poland Chapter. Ekspert w obszarze zarządzania inżynierią oprogramowania, z 15 letnim praktycznym doświadczeniem w dużych międzynarodowych firmach z branży elektronicznej i bankowej. Pełnił role zarządcze w wielomilionowych projektach i portfelach realizowanych przez rozproszone interdyscyplinarne zespoły liczące do 180 specjalistów. Uzupełnia doświadczenie ciągłą międzynarodową edukacją (MBA z Franklin University) oraz formalną certyfikacją (PMP, PRINCE2 Practitioner, certyfikaty Scrum). Szkoli i doradza w obszarze Zarządzania Projektami i Programami, Rozwoju Oprogramowania, Analizy Biznesowej, negocjacji i przywództwa. Związany z PMI od ponad 10 lat, m.in. jako Dyrektor PMI Wrocław oraz Prezes PMI Poland Chapter.

Pełny profil zawodowy znajdziecie tutaj: 

 


Uwaga! Dla naszych Czytelników mamy specjalną zniżkę na tegoroczną edycję Kongresu PMI! Napisz do nas na facebook’u lub wyślij nam e-mail, aby ją otrzymać.


Strona Kongresu