Od członka zarządu i etatu do pełnej niezależności i własnej firmy, czyli zmiana zawodowa Pauliny Mazur

“Przeszłam drogę od praktykantki do członka zarządu. Na początku przechodziłam przez wszystkie działy i to było genialne doświadczenie, dzięki któremu zrozumiałam wyzwania i tzw. bolączki administracyjne.Od początku miałam szczęście do różnorodnych zadań i wyzwań. Nigdy się nie nudziłam” – tak o swojej drodze zawodowej mówi Paulina Mazur – założycielka firmy PM Communication, ekspert ds. brandingu i autentycznej komunikacji, kobieta pełna pomysłów i pozytywnej energii, którą zaraża innych. Dziś rozmawiamy o zmianie zawodowej, wypływaniu na nieznane lądy, roli prawdziwych liderów i budowania swojej marki osobistej. Przyjemnej lektury!

W tym artykule uzyskasz odpowiedzi na następujące pytania:

  1. Kim jest Paulina Mazur?
  2. Paulina ponad 14 lat pracowała na etacie, a niedawno otworzyła własną firmę. Co było bodźcem do tej zmiany? Kiedy poczuła, że to właśnie teraz jest ten moment i czas na „nowe”?
  3. 5 najważniejszych lekcji, jakie dała jej praca na etacie, to…
  4. Wysokie stanowisko w strukturach firmy o ugruntowanej pozycji na rynku, bycie członkiem zarządu spółki, znajomość firmy od podszewki, poczucie stabilizacji. Paulina zdecydowała się z tym pożegnać i wypłynąć na głębokie wody, w nieznane. Czy towarzyszyły jej jakieś obawy? Momenty zawahania?
  5. Firma Pauliny zajmuje się personal i employer brandingiem, a także tworzeniem autentycznej komunikacji. Skąd pomysł na taki rodzaj działalności?
  6.  Zawodowa droga Pauliny. Czym wcześniej się zajmowała i jak te doświadczenia może wykorzystywać w aktualnej roli?
  7. Paulina w jednym z artykułów wspomina, że w tej zmianie i przejściu na swoje bardzo mocno wspierał ją jej ówczesny przełożony. Na czym polegało to wsparcie?
  8. Jak Paulina pozyskuje klientów, nowe zlecenia?
  9. Jakie znaczenie ma budowanie marki osobistej w sieci zarówno dla przedsiębiorcy, jak i każdego pracownika? I jak Paulina buduje swoją markę osobistą?
  10. Co jest aktualnie największym wyzwaniem dla Pauliny?
  11. Złota rada Pauliny Mazur, dla tych, którzy stoją u progu zawodowej zmiany, to…

 

Nieco nadpobudliwym, niecierpliwym, ale bardzo pozytywnym i wyrozumiałym człowiekiem. Spragnionym wyzwań profesjonalistą, otwartym na ludzi, na inne kultury i nowe perspektywy i pomysły. Autentycznie uśmiechniętym optymistą:-D

 

Od jakiegoś czasu „nosiło mnie”, szukałam zadań, które wykraczały poza obszar mojej dotychczasowej działalności zawodowej. Nie opuszczała mnie myśl: a może by tak wszystko rzucić i pojechać w Bieszczady? Z tym że moje Bieszczady to była właśnie samodzielna działalność. Tęskniłam za uczuciem, kiedy jesteś wrzucony na głęboką wodą i musisz się mocno intelektualnie wysilić, szybko nauczyć nowych rzeczy, tworzyć, szukać odpowiedzi, nowych rozwiązań, pytać, dociekać. Zdiagnozowałam u siebie zbyt wysoki poziom komfortu i żeby wyjść poza tą strefę sama stworzyłam sobie nowe, zmuszające do rozwoju, wymagające okoliczności.

 

Lekcja nr 1:

Warto okazywać wdzięczność i mówić dziękuję. W odniesieniu do całego świata, do klientów, współpracowników, partnerów biznesowych i nie tylko. Ludzie coraz rzadziej sobie dziękują, a warto. Nawet za proste rzeczy, jak pomoc w przygotowaniu prezentacji, za inspirację, za słowo motywacji. Drobne gesty wdzięczności bardzo silnie i skutecznie budują relacje. Naprawdę warto doceniać innych i uważnie okazywać wdzięczność. Łapki w górę na Fejsbuku tego nie zastąpią.

 

Lekcja nr 2:

Czasem lepiej odpuścić Klientowi. W relacjach z Klientami ważna jest uczciwość i zrozumienie ich potrzeb. Jeśli Klient nie dostrzega korzyści dla siebie z tego co mu oferujesz, to nie ma sensu namawianie go do zakup usługi. Nawet jeśli nam się powiedzie to będzie to tzw. jednorazowy strzał. Nie warto. Jeśli sama widzę, że Klienci moich usług nie potrzebują, to nie jest ten moment, lub zwyczajnie nie „czują” oferowanej przeze mnie wartości, odpuszczam.

 

Lekcja nr 3:

Warto szczerze i uczciwie oceniać swoje możliwości. Nie obiecywać Klientom „gruszek na wierzbie”. Równie ważne w relacjach z klientami jest bycie szczerym i obiecywanie tylko takich wyników, co do których mamy pewność, że je osiągniemy. Zawsze zaczynam od wsłuchania się w potrzeby i sytuację klientów, a potem zastanawiam się czy mam w ramach swoich projektów i usług, swojej umiejętności i wiedzy, rozwiązanie, które będzie dla Klienta efektywne i najbardziej skuteczne. Czy będzie dla niego najlepsze. Jeśli nie mam pewności, że rozwiążę wyzwania Klienta, to otwarcie się do tego przyznaję. Jeśli znam się i wiem, że mogę pomóc, to tak jak obiecam, tak zrobię i dowiozę;-)

 

Lekcja nr 4:
Nie warto brać do siebie odmów Klientów. To wydaje się oczywiste, ale wcale nie jest. Ja na początku miałam z tym duży problem, każdą odmowę traktowałam bardzo osobiście. Uwielbiałam swoje projekty i rozwiązania, które prezentowałam na rynku (to były moje „dzieci”). Dlatego zawsze było mi bardzo przykro, gdy spotkałam się z odmową. Dziś wiem, że niepotrzebnie. Wiem, że wielu moich niedoszłych Klientów ma do mojej pracy i do moich umiejętności bardzo dużo szacunku, mamy bardzo pozytywne relacje, zawsze mogę liczyć na ich rekomendację. Ale niestety nie zawsze na budżet. I to jest w porządku. Teraz to wiem i akceptuję, że są to decyzje biznesowe, korporacyjne, wiele elementów się na nie składa. Ale to rzadko kiedy są decyzje osobiste.

 

Lekcja nr 5:
Warto próbować nowych rzeczy, nawet tak strasznych jak wystąpienia publiczne. Ja na początku bardzo unikałam wystąpień publicznych, na organizowane eventy zapraszałam profesjonalnych konferansjerów lub dziennikarzy. Wstydziłam się. A mój szef mnie namawiał, aż w końcu raz wywołał na scenę i nie miałam wyjścia. Przed wyjściem na scenę powtarzam sobie jak mantrę, że się ekscytuję, bardzo ekscytuję, nie stresuję, tylko ekscytuję. Ciało reaguje tak samo kiedy się stresuje i kiedy się ekscytuje, dlatego warto przestawić się w głowie na ekscytację. Co najgorszego może się stać? Jeśli się pogubisz i pomylisz to przyznaj się szczerze publiczności, taka szczerość zazwyczaj działa rozbrajająco;-) Dzisiaj uwielbiam prowadzić wydarzenia i występować na konferencjach lub szkoleniach. Podsumowując, do nowych zadań, nowych czynności, warto podchodzić z ciekawością, nie bać się porażki, lecz cieszyć się na nowe doświadczenie, ekscytować na okazję do nauki czegoś nowego.

 

Ciągle towarzyszą! One wyskakują na mnie co chwila! Małe i duże lęki i niepokoje. Czają się za każdym rogiem. Pytania, wątpliwości… Po co? Po co ryzykować? Będę jeszcze żałować…
Ale przecież jak nie spróbuję to się nigdy nie dowiem. Jak nie teraz to kiedy. Każda pora będzie tak samo dobra jak i zła. I tak ciągle na przemian obawiam się i ekscytuję, że czeka mnie teraz tyle nowości. Prowadzę wewnętrzny dialog i on nie ma końca. Ciągle jestem trochę niepewna. Ale ta niepewność jest dobra. To ona zmusza mnie do wytężonego wysiłku, do walki, do bycia jeszcze lepszym sobą, ona działa na mnie motywująco. Niepewność powoduje, że mi zależy, że chcę być lepsza, sama dla siebie.

 

To efekt podsumowania, które zrobiłam na temat tego co wiem, na czym się znam, co jest dla mnie ważne (jakie wartości) i co mnie „kręci”. Employer branding przenika się dziś z personal brandingiem menedżerów, z marketingiem, brandingiem korporacyjnym. Autentyczna komunikacja wzięła się z potrzeby podkreślenia, że nie można tak sobie kreować wartości, czy marki. Nad tym się pracuje i to są długie procesy. Nie wystarczy ładna reklama w Internecie i profil na FB. Trzeba mieć zaangażowanych i szczęśliwych ludzi w organizacji. A aby takich mieć, trzeba się z nimi komunikować, traktować jak partnerów, mówić im prawdę, słuchać. Trzeba być autentycznym przełożonym, autentycznym pracodawcą. Budować zaufanie i wiarygodność.

Fajni liderzy tacy jak Richard Branson, czy Elon Musk prowadzą i realizują swoją marką osobistą, cały employer branding i corporate branding swoich organizacji. My chcemy dla nich pracować, my chcemy od nich kupować, ponieważ oni są wzorami, są podziwiani, również za autentyczność. W Polsce takich przypadków jest bardzo mało, zazwyczaj tylko na poziomie lokalnym. Ja chcę to zmienić. Pomóc liderom, menedżerom, prezesom, w budowaniu i komunikowaniu ich marki osobistej, tak aby wpływała pozytywnie na markę pracodawcy, markę firmy.

Autentyczna komunikacja to moja osobista deklaracja jak będę pracować i jak realizować usługi dla moim klientów. Spodziewam się, że nie każda firma będzie gotowa, aby ze mną pracować i być autentycznym. To jest dla mnie ok. Liczę się z tym. Chcę pracować dla marek, które nie boją się otwartości w komunikacji. W szczególności dla małych i średnich firm, które nie mają jeszcze rozbudowanych działów HR, komunikacji wewnętrznej, employer brandingu, ale mają wiele fajnych wartości, świetnych pracowników, wzorcowych liderów, fajne modele współpracy i chcą się nimi pochwalić, pokazać je na rynku jako dobrą praktykę. Bardzo dużą wagę przywiązuję też do komunikacji wewnętrznej. Chcę realizować projekty, które angażują kandydatów i pracowników. Kradną nie tylko ich umysły, ale i serca!

Przeszłam drogę od praktykantki do członka zarządu. Na początku przechodziłam przez wszystkie działy i to było genialne doświadczenie, dzięki któremu zrozumiałam wyzwania i tzw. bolączki administracyjne. Moja pierwsza rola menedżerska dotyczyła zarządzania projektem Global Management Challenge, konkursem opartym na zaawansowanej symulacji biznesowej. Koordynowałam wszystkie związane z projektem działania: od media planów, pozyskania patronów medialnych, honorowych, przez sprzedaż (udział w konkursie, który de facto jest szkoleniem był płatny dla firmy). Zajmowałam się komunikacją z uczestnikami, promocją pracodawców na uczelniach, pozyskiwaniem studentów do zespołów patronackich.

Od początku miałam szczęście do różnorodnych zadań i wyzwań. Nigdy się nie nudziłam. W 2009 roku podjęliśmy z moim szefem współpracę z międzynarodową organizacją non profit Enactus. Otrzymałam funkcję Country Leadera tej organizacji w Polsce, równolegle do pełnionej już wtedy roli menedżera działu w BIGRAM. Wtedy zaczęłam się rozwijać w obszarze CSRu i zrównoważonego rozwoju, świadomej konsumpcji itp. W Enactus gromadzimy młode osoby do realizacji projektów na rzecz lokalnych społeczności. Dla mnie to była okazja, żeby pracować ze studentami, motywować ich do rozwoju i do robienia dobrych, pożytecznych rzeczy.

Podsumowując, rozwijałam dwa międzynarodowe projekty w Polsce, oba łączyły świat akademicki ze światem biznesu. Doradzałam markom w obszarze employer brandingu, komunikacji wewnętrznej, organizowałam liczne szkolenia, warsztaty wokół projektów, oraz konkursy. Zawsze tkwiłam jedną nogą w biznesie pracując z kadrą menedżerską, a druga nogą na uczelniach, agitując do wolontariatu, namawiając studentów, żeby się rozwijali i przystępowali do naszych projektów. A potem udowadniałam pracodawcom, jakie mamy piękne przykłady millenialsów w Polsce, ludzi z pasją, przyszłych liderów, zaangażowanych i pracowitych. Z tych doświadczeń bierze się moja niepoprawna wiara w młode pokolenia;-) Wiem jak angażować ludzi z różnych pokoleń, uwielbiam łączyć różne pokolenia na wspólnych eventach, ponieważ wiele możemy się od siebie nauczyć i przekazać sobie wiele pasji i energii.

 

Tak to prawda, miałam szczęście pracować z fantastycznymi ludźmi i szefa, który przez ponad 10 lat wspierał mój rozwój zawodowy. Zawsze bardzo dużo ode mnie wymagał, ale był też sprawiedliwy i doceniał moje osiągnięcia.
Myślę ze świadomy menedżer wie, że jego ludzie nie będą z nim na wieki. Będą chcieli ruszyć dalej. Dla mnie dobry lider to taki, który ze świadomością potrzeb swoich ludzi pomaga im w rozwoju, wierzy w nich, daje im się też czasem uczyć na błędach, ale jest obok zawsze kiedy potrzebują wsparcia. Ja sama takie wsparcie zawsze od szefa miałam, a jednocześnie byłam bardzo samodzielna, wiedziałam że szef na mnie polega i bardzo we mnie wierzy, to motywowało mnie do zdwojonego wysiłku. Nie chciałam go zawieść, a jednocześnie wiedziałam, że w razie problemów mogę na niego liczyć. Zarządzania też uczyłam się od szefa, i kiedy już sama zbudowałam swój zespół przede wszystkim chciałam im dać poczucie bezpieczeństwa, że jestem obok i zawsze chętnie pomogę. Dobrego szefa można zapytać o wszystko, bez lęku, że będzie nas oceniał.

 

Działam z partnerami. Pomaga mi również moja osobista sieć kontaktów i polecenia dotychczasowych Klientów. Jestem kojarzona z employer brandigniem i projektami, które prowadziłam, więc szczęśliwie rozpoznaje mnie środowisko HR. Znajomy polecił mi zrealizować również tzw. 50 kaw, czyli zrobić listę osób, które są dla mnie ważne, które szanuję i które poznałam na swojej drodze zawodowej. Spotkać się z nimi, zapytać o radę, opowiedzieć o moich pomysłach, posłuchać jak reagują na moje propozycje. To nie jest etap kiedy ja coś komuś już sprzedaję, ja się na razie wsłuchuję w potrzeby rynku.

Chcę się też rozwijać i spotkać z nowymi wyzwaniami, dlatego rozmawiam również z pracodawcami, z którymi dotychczas nie współpracowałam. Moją grupą targetową są małe i średnie firmy, które nie mają jeszcze strategii employer brandignowej i dużych budżetów na te działania, ale chciałyby już coś na rynku pokazać, podjąć działania w organizacji związane z komunikacją wewnętrzną. Stoją przed wyzwaniami związanymi z retencją pracowników, rekrutacją nowych, ale też budowaniem zaangażowania pracowników. Jeśli zajrzysz na moją stronę internetową zobaczysz, że mam szeroki zakres usług. Które będę realizować za rok? To się jeszcze okaże, uzależniam to od potrzeb rynku, ale też i moich. Zobaczę w którym kierunku mnie poniesie i co będzie mi dawało najwięcej satysfakcji i radości.
Sporo czasu też inwestuję w rozwój nowych obszarów, sięgam często do marketingu przygotowując nowe projekty i pomysły. Z tymi pomysłami to jest właśnie trochę kłopot. Jest ich za dużo. ;-D

Dziś jak kogoś poznajesz albo masz spotkać, pierwsze co robisz to wpisujesz tę osobę w Google. Trafiasz na social media albo inne wzmianki w sieci. To co znajdziesz zachęca lub zniechęca do kontaktu. Dlatego jest to ważne dla każdego, pracownika, kandydata, firmy, czy menedżera, który szuka pracowników, lub klientów. Wszyscy się widzimy w sieci. To jest nasza wizytówka.

Ty na mnie trafiłeś przez Linkedin. Dla mnie to sieć kontaktów biznesowych, w których mam okazję pokazać swoją wiedzę, doświadczenia, ale też zademonstrować sposób myślenia i podejście do różnych wyzwań biznesowych. Jestem dostępna jako potencjalny kandydat dla pracodawców, jestem wizytówką swojego obecnego pracodawcy, jestem też marką firmy, którą buduję. Ja w komunikacji swojej marki osobistej staram się przede wszystkim być autentyczna. Profesjonalna i biznesowa, ale to nadal ja. Jeśli tylko mogę, to dzielę się wiedzą. Kilka razy zastanawiam się, zanim zostawię komentarz lub napiszę post. Udzielam się tylko wtedy, kiedy czuję, że moje zdanie, moja opinia, będą dla kogoś wartością, inspiracją. Zaczęłam dzielić się treściami również na blogu, ale nie uważam się za blogera. To raczej dodatkowa działalność, przez którą chcę dać upust swoim myślom i pomysłom jakie płyną mi w głowie. Jeśli miałabym komuś coś radzić na temat obecności w social media to autentyczność, umiar, integralność i spójność oraz konsekwencja. (więcej wskazówek o Personal brandingu w social media można znaleźć na mojej stronie;-)

 

Opanowanie sytuacji.
Jest tak wiele możliwości, tak wiele wyzwań które sobie postawiłam, mam tyle pomysłów! Staram się wszystko pogodzić, opanować, wybrać najważniejsze i działać. Jestem z natury niecierpliwa, chcę szybko zobaczyć efekty. Ale wiem, że to tak nie działa i praca z nowymi klientami wymaga czasu. Trzeba dać sobie i klientom czas, zainwestować w relacje. Jak podsumowywałam sobie pierwszy miesiąc samodzielności to okazało się, że bardzo dużo się wydarzyło i dużo się udało. Liczę ze kolejne miesiące też będą takie aktywne!

 

Nie porównuj się z innymi. Nie oglądaj się na sukcesy innych. Planuj własne. Skup się na tym, aby poruszać się do przodu. Bądź dumna/y z siebie, nawet ze swoich małych sukcesów. Ta duma da Ci napęd do dalszego działania.
Nie wahaj się zbyt długo. Zaufaj instynktom.Trzeba się oczywiście przygotować, ale potem nie trać czasu na wątpliwości.Wiem z autopsji, że to łatwiej poradzić niż zrobić:-D,  ale już jak się zrobi ten krok to radość jest duża. Bądź dumny, że zrobiłaś/eś pierwszy krok!


Zmiana zawodowa – zainspiruj się z nami! (lub napisz, może Twoja historia też zainteresowałaby naszych Czytelników?):

Od asystenta projektanta w branży gazociągowej do analityka biznesowo-systemowego, czyli zmiana zawodowa jako sposób poznawania siebie

Od pracy na etacie do własnej firmy i niezależności, czyli wewnętrzna motywacja, jako życiowy drogowskaz – wywiad z Ewą Jochheim