Opowieść Pauliny o życiu i pracy w Kanadzie, czyli kraju liścia klonowego, niedźwiedzi i nieokiełznanej natury

Ruszamy w długą podróż do kraju syropu klonowego, niedźwiedzi i nieokiełznanej natury. Naszą przewodniczką będzie tym razem Paulina Chłosta: 28-letnia kobieta, autorka bloga Życie na Prerii, która od ponad 2 lat mieszka wraz z mężem i złotym Golden Retriverem w Kanadzie. W wolnym czasie, wyjeżdżają w długie podróże samochodem, by odkrywać po kawałku nieznane oblicza Kanady. 


W tym artykule uzyskasz odpowiedzi na następujące pytania:

  1. Paulina wyjechała do Kanady wraz z mężem 2 lata temu. Dlaczego? Co ich motywowało do wyjazdu w tak odległe miejsce jakim jest Kanada? (W linii prostej stolicę Polski i Kanady dzieli 6586 kilometrów!)
  2. Co najbardziej zaskoczyło ją w pierwszych miesiącach pobytu? Jak wyglądały początki?
  3. Jakie formalności należy załatwić, aby wyjechać do Kanady? Czy każdy może otrzymać wizę i na jak długi okres czasu? I co w przypadku, gdy chcemy w Kanadzie pozostać na stałe?
  4. Czym aktualnie zajmuje się Paulina i jak szukała swojej pierwszej pracy?
  5. Czym różni się rekrutacja w Kanadzie od tego co jest nam znane w Polsce? Czytałam, że są inne standardy tworzenia CV, w tym niedozwolone jest dołączenie do CV swojego zdjęcia, czy też daty urodzenia.
  6. Czy polskie wykształcenie uznawane jest w Kanadzie? Czy potrzebne są dodatkowe kursy/studia bezpośrednio w Kanadzie, aby zwiększyć swoje szanse na zatrudnienie?
  7. Jaką rolę podczas szukania pracy w Kanadzie odgrywają portale internetowe? Z jakich źródeł warto korzystać?
  8. Jakie są najbardziej poszukiwane zawody/specjalizacje? Jest to rynek przyjaźnie nastawiony na obcokrajowców?
  9. A godziny pracy? W Polsce, pełny etat to ustawowo 8 godzin dziennie, 40 godzin tygodniowo. Jak wygląda to w Kanadzie?
  10. Do ilu dni urlopu wypoczynkowego rocznie uprawniony jest pracownik? I oczywiście, co w przypadku choroby? Można wówczas skorzystać ze znanego nam L4?
  11. Przeczytałam ostatnio, że Kanadyjczycy nie otrzymują zbyt wielu niechcianych reklam na skrzynki pocztowe, co ma związek z bardzo wysokimi grzywnami – milion dolarów dla osoby prywatnej i 10 milionów dla przedsiębiorstw. Poważnie??!
  12. Jeszcze inną ciekawostką, która mnie bardzo zaskoczyła jest to, że mandaty w Kanadzie mogą być przyczyną do radości, gdyż kierowcy mogą otrzymać tzw. Mandaty pochwalne za wzorcową jazdę. Co więcej, w Kanadzie można legalnie skręcić w prawo na czerwonym świetle (wyjątkiem jest Montreal). Z takimi rozwiązaniami jeszcze się nie spotkałam. Jak to wygląda w praktyce?
  13. Odległości między miastami w Kanadzie są przeogromne. Jak do tego przywyknąć? I jak wygląda transport publiczny w Kanadzie?
  14. Nie sposób też nie zapytać o standard i relację wynagrodzenia do kosztów życia (jedzenie, mieszkanie, transport)…
  15. Co jest bardziej opłacalne i powszechne w Kanadzie: zakup/wynajem mieszkania, budowa domu, a może wynajmowanie całej posesji?
  16. Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Jak świętują Kanadyjczycy? I jakie są tradycje bożonarodzeniowe?
  17. Jako miłośniczka dobrej kuchni, w tych wywiadach zawsze podpytuję o jedzenie. Czym może się pochwalić Kanada pod względem kulinarnym? Co warto spróbować odwiedzając kraj liścia klonowego?
  18. Złota rada Pauliny dla tych, którzy chcą emigrować do Kanady

Decyzja i początki przygody w Kanadzie

  1.  

Do Kanady wyjechaliśmy dokładnie 2,5 roku temu. W Polsce nie mieszkamy już od 4 lat. Najpierw próbowaliśmy swoich sił w Anglii, żeby po 1,5 roku spełnić nasze marzenie o wyjeździe na inny kontynent. Dlaczego Kanada? Właściwie to był punkt docelowy mojego męża, to on był pomysłodawcą i organizatorem naszej przygody, a ja wspierałam ten projekt jak tylko mogłam. Kanada to piękny i bardzo ciekawy kraj, chcieliśmy zobaczyć jak to jest zderzyć się z tutejszą kulturą i zwyczajami oraz przekonać się, czy na dłuższą metę życie w Kanadzie jest dla nas.

 

  1.  

Początki nigdy nie są łatwe, w żadnym kraju. Trzeba się zmierzyć przede wszystkim ze swoimi słabościami, a także mieć dużo cierpliwości i akceptacji do tego, co się wydarzy. Po pobycie w Anglii byłam nastawiona na to, że do emigrantów podchodzi się raczej z niechęcią i dystansem. My mieliśmy szczęście trafić do prowincji, która nazywana jest Friendly Manitoba, jak się okazało, nie bez powodu. Ludzie tutaj żyjący są bardzo otwarci na nowo przybyłych, do tego stopnia, że na każdym kroku słyszeliśmy „Welcome to Canada”. Było to dla mnie pozytywne zaskoczenie, ale i wielka ulga, bo niestety nie ma nic gorszego niż poczucie braku akceptacji ze strony mieszkańców kraju, w którym starasz się zbudować wszystko od podstaw.

Inną rzeczą, która właściwie nie powinna być zaskakująca, to fakt, że Kanada jest dzikim krajem. Uwielbiamy  eksplorować, a że w Kanadzie jest co zobaczyć, jeździmy prawie całe lato. Możesz mi wierzyć lub nie, ale tutaj zobaczenie niedźwiedzia jest na porządku dziennym, jednak za każdym razem serce bije mi troszkę szybciej.

 

  1. Niestety, nie jestem ekspertem od zasad emigracyjnych i nie bardzo chciałabym się wypowiadać, aby nie wprowadzić nikogo w błąd. Trzeba pamiętać, że Kanada to ogromny kraj podzielony na prowincje. Każda z prowincji ma swoje zasady emigracyjne. Również musimy wiedzieć, że to jaką drogę podejmiemy przy staraniu się o wizę, też jest kwestią indywidualną. Bardzo dużo zależy od tego gdzie chcemy jechać, jakie mamy wykształcenie i doświadczenie zawodowe. Wiek, stan zdrowia czy historia karalności również będą wytyczną. Nastawiając się na wyjazd, warto śledzić na bieżąco informacje zamieszczone na stronach rządowych Kanady. Pomocne mogą być również takie źródła jak blog ekanada.pl oraz zamknięta grupa na facebook’u Oh Kanada – życie, emigracja i podróże po Kraju Klonowego Liścia.

    Praca. Warunki zatrudnienia.
  2.  

Aktualnie pracuję w firmie zajmującej się częściowym wydawnictwem oraz drukiem książek na całą Amerykę Północną. Nie jest to łatwa praca, ale firma zapewnia zadowalające warunki. Niestety nie wystarcza mi to, aby poczuć spełnienie na płaszczyźnie zawodowej. Nadal tak naprawdę jestem na drodze do znalezienia swojego miejsca w Kanadzie. Przymierzam się do sporych zmian i edukacji, a w międzyczasie rozglądam za lepszymi ofertami.

Poszukiwanie pracy bez kanadyjskiego wykształcenia/doświadczenia nie należy do najłatwiejszych. W moim przypadku, po ponad dwóch tygodniach od przyjazdu do Kanady wciąż nie miałam pracy, a przecież trzeba było z czegoś żyć. Wysyłałam aplikacje na oferty, które były kompatybilne z moim wykształceniem i wcześniejszym doświadczeniem (skończyłam studia na kierunku Psychologia w Biznesie), niestety bezskutecznie. Postanowiłam schować dumę i zacząć szukać jakiejkolwiek pracy i tak dostałam pracę jako Residential Cleaner. Najprościej mówiąc, sprzątałyśmy domy w zespole 3 dziewczyn, u  bardzo bogatych Kanadyjczyków. Nie mówię, że nie da się od razu załapać na taką pozycję, która w pełni nas zadowoli, trzeba być jednak przygotowanym na to, że trzeba będzie skorzystać z planu B.

 

5.  
Tak, to prawda. Nie podajemy żadnych informacji, które mogłyby wpłynąć na odgórną dyskwalifikację – wiek, płeć, pochodzenie ect., dlatego też nie załączamy zdjęcia. Resume, bo taką nazwę ma kanadyjskie CV, musi być zwięzłe, konkretne i prawdziwe. Najlepiej zmieścić się na jednej stronie, a resztę informacji zachować w razie zaproszenia na rozmowę kwalifikacyjną. Najważniejsze jest to, aby nie wysyłać na wszystkie oferty takiej samej aplikacji, a raczej starać się jak najbardziej spersonalizować pod konkretnego pracodawcę. Kwestię tworzenia Resume bardzo fajnie opisała na swoim blogu Kasia z Kanada się nada. Polecam zajrzeć również, aby poczytać jak na swojej skórze przeszła wszystkie etapy rekrutacji zmieniając swoje kwalifikacje. Moim zdaniem rozmowy kwalifikacyjne nie różnią się bardzo od tych, które miałam w Polsce, może z wyjątkiem tego, że często przeprowadzane są wstępne rozmowy telefoniczne, które mogą zaważyć o tym, czy zostaniemy zaproszeni na główną rozmowę kwalifikacyjną.

 

6.  
Wszystko zależy od zawodu jaki chcemy wykonywać. Wszystkie zawody regulowane w Kanadzie (lekarz, pielęgniarka, inżynier ect.) muszą być potwierdzone specjalnym egzaminem w celu dostania licencji/certyfikatu, czyli pozwolenia na wykonywanie zawodu. Jest to kosztowne i skomplikowane, ale gra jest z pewnością warta świeczki. W wielu innych przypadkach, bardzo dużo zależy od naszych umiejętności i osiągnięć, nawet jeśli nie mamy kierunkowego wykształcenia. Jeśli np. jesteśmy dobrzy w programowaniu lub potrafimy robić świetne projekty graficzne, wystarczy dobrze zbudowane portfolio, pewność siebie, upartość i może trochę szczęścia, aby dostać lepszą pracę. Zrobienie dodatkowych kursów, czy kontynuacja wykształcenia w Kanadzie z pewnością podnosi nasze szanse na zatrudnienie. Nie każdy jednak decyduje się na takie wyjście, ponieważ studia w Kanadzie są kosztowne i nie każdego na nie stać. Oczywiście można się starać o stypendia oraz inne dostępne finansowania, jednak sama świadomość tego, że czasami trzeba wydać np. CDN$ 20.000 za rok odstrasza.

 

Oczywiście portale internetowe odgrywają w dzisiejszych czasach ogromne znaczenie, także w Kanadzie. Najbardziej popularne to chyba Indeed, Workpolis, Kijiji, LinkedIn. Warto poszukać w swojej okolicy, bo możliwe, że istnieją lokalne portale, które mogą okazać się pomocne, tak jak u nas LocalJobShop. Jeśli interesuje nas konkretny pracodawca, to zachęcam sprawdzać zakładkę career bezpośrednio na stronie firmy. Inne opcje, to najprostsze, codzienne rozwiązania, takie jak cotygodniowa gazeta, którą każdy dostaje pod drzwi swojego domu lub rozmowa z kim się da i gdzie się da. Kanadyjczycy są, tak jak już wspomniałam, bardzo otwartym narodem, dlatego small talk jest na porządku dziennym. Każda okazja do krótkiej, niezobowiązującej rozmowy jest dobra, a przy okazji można dowiedzieć się o ewentualnych zatrudnieniach, o których wiedzą tylko „lokalsi”.

 

 

Kanada, to wielokulturowy naród i nie ma tutaj znaczenia skąd pochodzisz, zawsze będziesz traktowany z szacunkiem. Na szczęście współczynnik bezrobocia w Kanadzie jest dość niski, więc wierzę w to, że każdy zawód ma rację bytu. Z tego co zauważyłam, bardzo dobrze rozwija się rynek IT i chociaż w Vancouver jest ogromna konkurencja, to w innych prowincjach nadal potrzebni są specjaliści. Jeśli chodzi o najbardziej potrzebne zawody na dzień dzisiejszy, są to m.in. pielęgniarki, asystenci dentystyczni, kierowcy ciężarówek. Więcej informacji można znaleźć online, najlepiej szukać w prowincji, do której planujemy wyjechać.

 

 

W Kanadzie pracą na pełny etat jest system od 30 godzin tygodniowo wzwyż, ale dokładna ilość godzin ustalana jest przez pracodawcę. Dla przykładu, ja pracuję 36 godzin w tygodniu i jest to cały etat. Wszystko powyżej 36 godzin mam liczone jako nadgodziny. Co ciekawe, nie ma tutaj takiego podziały na ½ czy ¼ etatu jak w Polsce. Wszystko, co jest poniżej ustalonych 30 godzin, jest określane jako Part-time.

 

W Kanadzie przysługuje 10 dni roboczych urlopu na rok, przy zatrudnieniu na cały etat. Oczywiście pracodawca może podnieść ilość dni powyżej ustalonych 10, z uwagi na długi staż pracy, ale nie musi. Firma, w której pracuję, dodaje tydzień płatnego urlopu, jeśli staż pracownika przekracza 5 lat ciągłej pracy. Zapewne wielu osobom wyda się teraz, że to bardzo mało, jednak trzeba wspomnieć, że dodatkowo w Kanadzie przysługuje 9 dni wolnych od pracy
(Nowy Rok, Święto Dziękczynienia etc.), za które pracodawca nam płaci, czyli ogółem wychodzi minimum 19 dni w roku.

Co do L4, to najpierw trzeba mieć uzbierane specjalne kredyty. Dla mnie jest to 8 godzin na miesiąc przy całym etacie pracy. To jednak nie wszystko. Dostaniemy zapłatę za opuszczenie pracy z powodu choroby lub urazu tylko wtedy, gdy nasz stan nie pozwala nam na wykonywanie naszych obowiązków, co musi potwierdzić pracodawca i gdy mamy potrzebne nam kredyty. Niestety, może się zdarzyć, że pomimo wizyty lekarskiej, po której otrzymamy zaświadczenie o chorobie czy urazie, pracodawca może stwierdzić zdolność do wykonywania innych, lżejszych obowiązków i będziemy musieli wrócić do pracy. Nie wiem czy tyczy się to wszystkich, ale mój pracodawca nie płaci za pierwszy dzień nieobecności z powodu choroby.

 

Życie w Kanadzie. Złote rady.
11.
Niestety nigdy się nie spotkałam z tym tematem, ale chyba coś musi w tym być, ponieważ wszystkie ulotki czy reklamy w formie papierowej są dołączane do cotygodniowej gazety, bądź wrzucane do skrzynki pocztowej wyłącznie przez listonosza. Nie jestem jednak pewna, możliwe, że ten temat nie dotyczy prowincji, w której mieszkam. Na 100% wiem, że Kanada ma jedno z najbardziej restrykcyjnych praw na świecie odnośnie polityki antyspamowej, która dotyczy wszystkich wiadomości wysyłanych drogą elektroniczną (CASL).

 

12.  
Faktycznie, można legalnie skręcić w prawo na czerwonym świetle, należy jednak najpierw zatrzymać się i ustąpić miejsca pojazdom, z którymi nasz skręt może kolidować, a które mają w tym wypadku pierwszeństwo. Jest to świetne rozwiązanie, z pewnością pomagające rozładować i tak już zakorkowane miasta. Co do mandatów o których wspomniałaś, to pierwsze słyszę! Może dlatego, że nigdy nie miałam okazji być zatrzymana przez policję

😉 Odległości są ogromne, to prawda. Między miastami, ale również odległość pomiędzy jednym końcem miasta, a drugim często zajmuje 40min – 1h jazdy samochodem. W Polsce przejechanie 500 km jest dużą odległością, tutaj 500 km to nic wielkiego. Co więcej, popularne są tzw. road trips, podczas których przejeżdża się tysiące kilometrów. To świetny sposób na zwiedzanie Kanady! Sami się wkręciliśmy ten temat i nie wyobrażamy sobie inaczej spędzać wakacji. Wracając do tematu, mieszkając w Kanadzie trzeba mieć samochód, szczególnie wtedy, kiedy mieszka się w mniejszych miejscowościach.

Transport publiczny istnieje głównie w dużych miastach, ale pozostawia wiele do życzenia. Niestety, jeśli chodzi o miejscowości oddalone od większych miast, tam z reguły nie ma nic – autobusy, tramwaje, metro – nic z tych rzeczy. Nie ma możliwości dostania się gdziekolwiek bez samochodu. W niektórych przypadkach mieszkańcy mają szczęście korzystać z taksówek, ale też niestety nie wszędzie. Powód tego jest taki, że Kanada to drugi co do wielkości kraj na świecie (powierzchnia 9.98 mln km²), a mieszka w nim zaledwie 37 mln mieszkańców, ciężko byłoby zapewnić i utrzymać transport publiczny przy takiej powierzchni dla tak małej liczby ludności.

 

 
Zarabiając najniższą krajową w Kanadzie, będzie nam ciężko żyć spokojnie z możliwością odłożenia oszczędności. Ceny żywności, wynajmu mieszkania i np. opłat za utrzymanie telefonu czy ubezpieczenie samochodu nie są najtańsze, jednak da się to wszystko ogarnąć. Nie znam zbyt wielu osób, które pracują za minimum, większość zarobków to coś w okolicy CDN$15 – CDN$22/h (ok. 41-61 PLN/h – przypis redakcji) i to już są stawki, które pozwolą na „normalne” życie. Oczywiście wszystko zależy od prowincji, w której mieszkamy i od pracy, którą wykonujemy. Jeśli planujemy jechać do Vancouver i zarabiać tam CDN$15, to szybko zauważymy, że nie jesteśmy w stanie się utrzymać. Niezależnie od tego ile zarabiamy i jak dużo mamy wydatków, najlepiej od razu zacząć budować dobrą historię kredytową i nauczyć się mądrze zarządzać pieniędzmi.

Wiadomo, że inwestycja w zakup domu jest zawsze bardziej opłacalna niż wynajem, ale przyjeżdżając do Kanady nikt nie myśli od razu nad tak dużym krokiem. Wynajmowanie mieszkania, czy domu w Manitobie nie jest wielkim kosztem, ale bardzo często rata za kredyt na dom jest porównywalna do kosztu miesięcznego czynszu. Kredyty mają naprawdę niski procent, w naszym przypadku jest to zaledwie 2,67%. Dom kupiliśmy rok temu i zamroziliśmy procent kredytu na okres 5 lat, na dzień dzisiejszy (listopad 2018) procent wynosi 3,7%.

Ciekawe jest to, że w Kanadzie ludzie nie kupują domu z myślą o spędzeniu w nim całego swojego życia. Sprzedaże i przeprowadzki są na porządku dziennym, dlatego też banki są otwarte na przenoszenie kredytów z jednej posesji na inną, bez opłat za zerwanie kredytu. Podkreśliłam w Manitobie, bo niestety nie wszędzie wygląda to tak super. Decydując się na wyjazd do Kolumbii Brytyjskiej czy Ontario, musimy być przygotowani na to, że ceny domów operują w milionach (Toronto, Vancouver) i zwykłego człowieka nie jest stać na zakup domu w tych prowincjach.

 

 

Pisałam o tym na swoim blogu dokładnie rok temu. Po pierwsze dekoracje – Kanadyjczycy uwielbiają dekorować swoje domy przy każdej możliwej okazji. Czasami to wręcz niemożliwe jak pięknie ozdabiają swoje domy. Ach! Zapomniałabym, że dekoracje pojawiają się już w listopadzie, a znikają zaraz po Nowym Roku. Największe parady Świętych Mikołajów, to też jedna z popularnych kanadyjskich atrakcji. Jeśli chodzi o tradycje, to wszystko zależy od tego czy jesteśmy we francusko- czy angielsko- języcznej części kraju. „Francuska” część Kanady, tak jak w Polsce, przywiązuje wagę do 24 grudnia, czyli Wigilii. Różnica polega na tym, że kolacja jedzona jest po wizycie w kościele. Na stole jako danie główne pojawia się Tourtière, czyli tarta z mięsem mielonym wraz z korzennymi przyprawami. Angielskojęzyczna część społeczeństwa, podobnie jak w Wielkiej Brytanii, obchodzi najważniejszy dzień świąt 25 grudnia. Wtedy właśnie rozpakowywane są prezenty, a na stole króluje nadziewany indyk.

 

 

W stu procentach kanadyjski jest Putine, czyli frytki posypane serem żółtym i polane specjalnym sosem. Beavertails, to spłaszczony placek wyrabiany z ciasta i smażony na oleju z dowolnymi dodatkami – syropem klonowym, nutellą i owocami. Kształtem musi przypominać ogon bobra, stąd ta nazwa. Wspomniany wyżej syrop klonowy, można go jeść na wiele różnych sposobów – jako dodatek do naleśników czy wypieków, a nawet do mięs i bekonu. Zimą koniecznie trzeba znaleźć miejsce gdzie serwują Maple taffty lub tire d’érable- ja nazywam to po prostu lizakami z syropu klonowego. Nie są to jednak zwykłe lizaki! Przyrządzane są na zewnątrz, na specjalnie przygotowanym stole wyłożonym lodem lub śniegiem, na który wylewa się wrzący syrop klonowy i tak jakby „zwija się” go na patyczki od lodów, w wyniku czego powstaje lepki lizak.

Proponowałabym spróbować wszystkich słodyczy z syropem klonowym oraz z masłem orzechowym. Masło orzechowe z czekoladą to moje ulubione połączenie odkąd mieszkam w Kanadzie. Ciekawym odkryciem będą dla większości chipsy o smaku pikli lub ketchupu, które smakują całkiem inaczej niż te, które znamy z Europy. Będąc w Kolumbii Brytyjskiej ciekawym odkryciem będzie Banncok, tradycyjne danie znane już z czasów pierwszej ludności zamieszkującej tereny Kanady (Aborygenów, Inuitów). Dzisiaj można je dostać w nieco zmienionej formie i do zwykłego płaskiego chleba, pieczonego bądź smażonego, dodawane są dodatki takie jak bekon, ser żółty, wieprzowina, kurczak lub na słodko syrop klonowy i cynamon. Na deser polecam Butter tarts, czyli malutkie tarty wypełnione nadzieniem z masła, cukru, jajek i w zależności od wersji dodatkami w postaci rodzynek lub orzeszków pekan. W Nowej Szkocji oczywiście największą popularnością cieszą się owoce morza, w tym homar. W Montrealu dostaniemy najlepsze w Kanadzie obwarzanki (bagels), a w Saskatchewan objemy się najlepszymi jagodami Saskatoon lub wypiekami z ich dodatkiem. Sporo się tego uzbierało, a to i tak nie wszystko!

 

 
Nie bardzo mam jakiekolwiek „złote rady”, ponieważ to co sprawdza się w moim przypadku, nie zawsze może być dobre dla innych. Jeśli ktoś naprawdę zdecyduje się na wyjazd do tak odległego kraju, to uważam, że sam będzie wiedział co robić, a ja mogę jedynie życzyć wszystkiego dobrego i mocno trzymać kciuki za to, żeby każdemu udało się znaleźć swoje miejsce w tym pięknym, dzikim kraju!

Zaintrygowało, zainspirowało? Nogi rwą się do podróży? Jeśli tak, to koniecznie zerknij do pozostałych artykułów z cyklu „Dookoła pracy” W tejseriiukazały się już:

BRAZYLIA: Kraj copoeiry, mocnej kawy i największego lasu deszczowego na świecie, czyli Brazylia okiem Roberta
JAPONIA: Opowieść z odległej, baśniowej krainy, czyli Japonia oczami Agnieszki
ALBANIA: Żyć i pracować w kraju Orłów, czyli Albania oczami Roksany
DANIA: kraj lukrecji i hygge oczami Pauliny
INDIE: O życiu i pracy w barwnych Indiach oczami Renaty
USA: Nowy Jork – miasto, które nigdy nie śpi, czyli American Dream oczami programistki

NIEMCY: O życiu i pracy w urokliwej Bawarii oczami Doroty
MALEZJA: Kraj nowych technologii, kiasu i aromatycznej kuchni, czyli życie i praca w Malezji okiem Zuzanny
CZECHY: Kraj wojaka Szwejka, krecika i skalnych miast, czyli życie i praca w Czechach oczami Angeliki
BAHRAJN: Perła Zatoki Perskiej, czyli o życiu i prowadzeniu własnej firmy w Bahrajnie oczami Izabeli
ANGLIA: Praca w kosmopolitycznym Londynie, czyli Anglia oczami Łukasza
ZJEDNOCZONE EMIRATY ARABSKIE: Praca w kraju wiecznego lata – Zjednoczone Emiraty Arabskie okiem Natalii