Pomysł na siebie. Pomysł na życie. Odcinek 15: Pokerzysta

“Ciekawiło mnie, czemu spędza czas na grze, w którą notorycznie przegrywa, więc z ciekawości sprawdziłem, jakie informację znajdę o pokerze w internecie… Okazało się, że są pewne zasady, strategie i przede wszystkim, że gra opiera się na statystyce i dzięki wiedzy, lepszy gracz w długim okresie zawsze pokona słabszego. To mnie zafascynowało, zacząłem czytać tak dużo materiałów jak tylko mogłem znaleźć – nie grając. Po kilku miesiącach, zacząłem podpowiadać koledze podczas jego gry – mimo, że sam dalej nie grałem – a on przestał przegrywać 🙂 Później poszło już naturalnie, był to rok 2006/2007”. Tak rozpoczęła się przygoda Karola Piekarza z pokerem. Dziś, Karol pracuje w pełni zdalnie jako…pokerzysta! Przeczytajcie o tej nietypowej profesji…


W tym artykule dowiesz się:
1. Kim jest, a kim nie jest zawodowy pokerzysta? 
2. Karol od ponad 12 lat jest zawodowym pokerzystą i jest to jego główne źródło utrzymania. Jak to wszystko się zaczęło?
3. A jak osoba, która uwielbia pokera mogłaby zacząć na tym zarabiać i uczynić to swoją pracą? 
4. Jest to jeden z tych zawodów, których nie znajdziemy w oficjalnych raportach płacowych. Na jakie wynagrodzenie może liczyć pokerzysta? Są jakieś widełki?
5. Jak wygląda typowy dzień Karola. Ile godzin zajmuje mu praca?
6. Czy Karol kiedykolwiek pracował na etacie?
7. Jest to ten typ pracy, który można wykonywać z każdego miejsca na ziemi. W jakich krajach dotychczas pracował Karol?
8. Jakie cechy charakteru przydają się w tej pracy?
9. Dla kogo nie byłby to dobry typ pracy?
10. Karol na swoim profilu Linkedin pisze „Zastosowanie Teorii Gier w praktyce, wymagało zdobycia konkretnej wiedzy z różnych obszarów nauki tj. Logika, Statystyka, Informatyka, Cybernetyka, Ekonomia, Kognitywistyka, Psychologia, Socjologia.” – jak zdobywał taką wiedzę?
11. Karol skończył studia na kierunku „Filozofia”. Dlaczego akurat takie i czy ten kierunek przydaje mu się w aktualnej pracy?
12. Jak można nauczyć się gry w pokera i przede wszystkim strategicznego myślenia?
13. Czy granie w pokera, które jest jego pracą może określić mianem również swojej pasji? 
14. Jak można się wybić w tej branży? Kto jest jego autorytetem w tej dziedzinie?
15. Jaka jest jego ulubiona forma rozgrywek 1:1, czy turnieje?
16. Czy grał w pokera w kasynie? A jeśli tak, to jakie były jego wrażenia?
17. Czy poker to faktycznie gra, w której liczy się statystyka, czy bardziej łut szczęścia?
18. Jak rozpoznać niedoświadczonych graczy? Czy gra z nimi może być częścią taktyki, która umożliwi szybki zysk?

Może najlepiej zacznijmy od początku. W pokerze, ale także i innych grach strategicznych klasyfikujemy gracza jako:

amatora,

profesjonalistę,

zawodowca.

To taka bardzo ogólna klasyfikacja, lecz dobrze zobrazuje nam całkowity rozkład graczy.

Amator – to gracz, którego głównym celem jest rozrywka, zaspokojenie potrzeb emocjonalnych.

Profesjonalista – jest graczem, dla którego celem jest bycie najlepszym w obszarze jakim się zajmuje, przyświeca mu możliwie jak najgłębsze zrozumienie mechaniki gry i nieustanna praca nad każdym jej aspektem. Bycie profesjonalistą jest równoznaczne z byciem graczem wygrywającym.

Zawodowiec – poza bardziej szczegółową pracą nad grą, zasadniczo od profesjonalisty różni się tym, że Poker jest jego głównym źródłem dochodu w długim okresie.

Podsumowując, można być profesjonalistą (zarabiać z gry) nie będąc zawodowcem, ponieważ źródło naszego głównego dochodu jest inne. Natomiast zawodowiec, zawsze jest profesjonalistą, co zawiera się w samej jego definicji.

Tak więc zawodowy pokerzysta jest osobą, której głównym źródłem dochodu w długim okresie (~1 rok) są karty.

Kto nie jest zawodowym pokerzystą ? Z tego co napisałem, łatwo możemy wydedukować, że osoba, której główne źródło dochodu nie pochodzi z grania w karty zawodowcem nie jest. Jednak zawodowcem nie są również osoby, które jednorazowo wygrały jakąś sumę pieniędzy, a także ich wyniki są krótkotrwałe (dzień – tydzień – miesiąc) czy nie zweryfikowane statystycznie za pomocą przeznaczonego do tego oprogramowania.

 

Można tak powiedzieć – lecz w ostatnich latach coraz więcej analizuję i szukam niszy, ciekawych projektów poza pokerem, do których mógłbym przeskoczyć.

Moja przygoda z kartami zaczęła się jeszcze w liceum, ale co ciekawe – nigdy kart nie lubiłem.

Natomiast lubiłem strategię i rywalizację, od najmłodszych lat miałem tendencje do zbierania informacji – może pamiętacie – był kiedyś taki tygodnik „Świat Wiedzy” – w wieku 10-11 lat zbierałem sobie te tygodniki do segregatora i czytałem dla rozrywki, interesowały mnie także gry strategiczne i sport (taniec, deskorolka, kick-boxing).

Jak już napisałem, kart nie lubiłem – utożsamiałem je z grą losową. Pokera w odmianie Texas Holdem poznałem przez kolegę, który w czasach braku powszechnego dostępu do internetu, korzystał z niego w moim domu
-> obstawiając mecze i przegrywając od czasu do czasu drobne sumy w Pokera.

Ciekawiło mnie, czemu spędza czas na grze, w którą notorycznie przegrywa, więc z ciekawości sprawdziłem, jakie informację znajdę o pokerze w internecie… okazało się, że są pewne zasady, strategie i przede wszystkim, że gra opiera się na statystyce i dzięki wiedzy, lepszy gracz w długim okresie zawsze pokona słabszego. To mnie zafascynowało, zacząłem czytać tak dużo materiałów jak tylko mogłem znaleźć – nie grając. Po kilku miesiącach, zacząłem podpowiadać koledze podczas jego gry – mimo, że sam dalej nie grałem – a on przestał przegrywać 🙂 Później poszło już naturalnie, był to rok 2006/2007 – dawno temu.

 

Złote rady? Cóż, im jestem starszy i znam bliżej co raz to więcej dyscyplin od kuchni, tym łatwiej stwierdzić mi, że kluczem do sukcesu jest zwyczajnie ciężka, żmudna i systematyczna praca. Nie ma dróg na skróty, brzmi to jak frazes, ale tak w rzeczywistości jest – ludzie mają tendencje do oszukiwania się, ponieważ nie lubią wychodzić ze strefy komfortu, dlatego szukają dróg na skróty, a recepta na sukces jest zawsze ta sama niezależnie od branży.

Jeżeli, ktoś uwielbia pokera, czyli gra z pasji… to wydaje mi się, że już wie, co ma zrobić ażeby uczynić pokera swoją pracą. Jednak dla czytelników powiem, że od pasji do profesji przechodzi się w naturalny sposób, ponieważ pasja motywuje nas długoterminowo do nauki i zgłębiania tematu – więc osoba, która chciałaby uczynić z pokera swoją pracę, a już się nim pasjonuje, powinna:

– nieustanie pracować poza grą, czyli analizować rozdania, filmy treningowe, czytać fora

– współpracować przynajmniej z jednym graczem na swoich lub wyższych stawkach,

– pracować nad samokontrolą, byciem samoświadomym poprzez czytanie książek, słuchanie wywiadów/podcastów etc.

– odpowiednio zarządzać kapitałem, czyli umieć zarządzać ryzykiem np. nie inwestować > 1% kapitału

No i taka podstawowa rada, nie tylko dla początkujących Pokerzystów:

Odpowiednio zadawać pytania i myśleć krytycznie. W pokerze, każdy ruch tak jak w szachach powinien mieć swoje uzasadnienie, które oparte jest o przesłanki racjonalne.

Przed podjęciem decyzji zadajemy sobie następujące pytania:

  1. Co chcemy osiągnąć ?
  2. Dlaczego chcemy to osiągnąć ?
  3. Jakim sposobem to osiągniemy ?
  4. Dlaczego w taki sposób ? Tu poddajemy się sami konstruktywnej krytyce.

Po setkach – tysiącach takich powtórzeń procesu myślowego, będzie on się toczył w naszej głowie automatycznie, dzięki czemu przełoży się on także na inne sfery życia. W konsekwencji, nasze poczucie kontroli znacząco wzrośnie -> decyzje będą o wiele celniejsze, bo oparte na racjonalnych i logicznych przesłankach.

 

Owszem, są widełki. Wszystko zależy od naszej wiedzy i tego na jakich stawkach gramy. Dobrym porównaniem, które zdarzyło mi się kilkukrotnie używać jest zawód muzyka.

Po szkole muzycznej odbiera się podstawowy warsztat pracy w przemyśle muzycznym – to taki ekwiwalent ok. 1,5 roku nauki Teorii Gry – i tak jeden będzie grał na rynku głównym, inny zostanie solową gwiazdą fortepianu lecz większość skończy jako podstawowy skład miejskiej filharmonii.

Analogicznie jest w przypadku Pokerzysty, widełki wyglądają następująco:

Ogółem:

$15/h – $120/h -> różnice wynikają ze stawek na jakich gramy.

Szczegółowo:

Założenie: 120h/miesiąc

Mediana gracza niskich stawek ( taki ekwiwalent stażu ) :

$12/h – $17/h

Miesięcznie: $1440 – $2040

Mediana gracza średnich stawek ( większość zawodowców):

$25/h – $50/h

Miesięcznie: $3000 – $6000

Mediana gracza wysokich stawek:

$50/h – $120/h

Miesięcznie: $6000 – $14400

Podane widełki w przybliżeniu obrazują zarobki zawodowych graczy spin & go i cash.

 

Na przestrzeni lat wyglądało to różnie, pracowałem zarówno trybem nocnym jak i dziennym.

Obecnie mój plan wygląda następująco:

Pobudka: 9 – 10

Praca: 11 – 12:30

Przerwa (lunch/spacer): 13 – 15

Praca: 15:30 – 17

Przerwa: posiłek / nauka / tenis

Praca: 18 – 20

Obecnie pracuję: 60h – 80h / miesięcznie

Tak to mniej więcej wygląda.

 

Nope (Nie – przyp. red.)

 

Niezupełnie z każdego. Są kraje, z których nie możemy grać, ze względu na legislację… i to nie formalnie, tylko jest to niemożliwe fizycznie, niemniej owszem – z większości krajów świata grać w praktyce można.

Zerknijmy na mapę, pracowałem z: Ukrainy, Węgier, Czech, Austrii, Tajlandii, Wietnamu, Indonezji.

Jeszcze wiele przede mną, aczkolwiek zdecydowanie numerem jeden do pracy zdalnej jest w mojej opinii Tajlandia.

Wolę góry od morza i kręte serpentyny od turystycznych plaż – pracowałem kilka miesięcy z Chiang Mai i miejscówka jest naprawdę rewelacyjna.

Super drogi, piękna fauna i flora, fantastyczne jedzenie… do tego wszystkiego super tanio – czego chcieć więcej.

Dodatkowo w Azji przekonałem się do wielkich miast i na mojej liście miejsc do “nomadowania” znajdują się również Bangkok, Hanoi, czy Sajgon – każde z tych miast ma mnóstwo do zaoferowania.

Typowi turyści mający 3 tygodnie urlopu uciekają np. z takiego Bangkoku, że głośno, syf, że ich przytłacza itd. Natomiast perspektywa się zmienia po pierwsze, jak masz 2 – 3 – 6 miesięcy, a po drugie jak dobrze prowadzisz skuter, wtedy wielkość miasta staje się zaletą a rewelacyjna siatka połączeń lotniczych czy kolejowych powoduje, że w każdej chwili mogę sobie za grosze z tego miasta wylecieć na tydzień czy dwa na jakąś plaże, góry czy do innego państwa -> ale tak jak pisałem, ta perspektywa dla większości jest zamknięta dlatego widzimy te plany na grupach FB jak zrobić całą Tajlandię, czy Wietnam w 2 tygodnie.

Skuterem po Sajgonie :

 

Myślę, że najważniejsze to: uczciwość, dociekliwość, pracowitość, empatia, logiczne wnioskowanie.

Uczciwość – przede wszystkim wobec siebie, czyli umiejętność przyznawania się do błędów, do tego, że czegoś nie wiemy i podejście krytyczne. Bez tego w Pokerze nie ma szans na sukces, ponieważ w odróżnieniu od wielu korpo-prac tu o wyniku mówi rachunek prawdopodobieństwa i statystyka. Wobec czego nie można się prześlizgać. Jeżeli coś robimy źle, to będziemy za to płacili dopóki tego nie zmienimy – natomiast człowiek ma tendencje do okłamywania siebie samego – na to nie ma miejsca.

Dociekliwość – budowanie strategii i analiza przeciwnika wymaga od nas dużej dociekliwości, ciągłego zadawania pytań, szukania tych właściwych.

Pracowitość – jeżeli mamy już opracowaną strategię i plan, to w dalszym ciągu za mało! Trzeba to jeszcze wdrożyć, a do tego potrzebna jest determinacja i żmudna praca nad warsztatem, każdego dnia.

Empatia – potrzebna do wykorzystania słabości przeciwnika, zrozumienia jego uczuć i posunięcia się o krok przed nim.

Logiczne wnioskowanie – nie jestem pewny, czy to cecha charakteru, ponieważ można ją wypracować, natomiast jest niezbędny element do bycia efektywnym w swojej pracy. Z moich obserwacji wynika, że ponad 90% społeczeństwa nie jest w stanie/nie umie myśleć logicznie, nawet niskopoziomowo.

 

Poker jako profesja/zawód z całą pewnością nie jest dla osób, które:

– szukają łatwych pieniędzy,

– nie chcą być za siebie odpowiedzialne (nie mamy nad sobą szefa),

– nie umieją pracować samemu (tu większość czasu spędzamy przy komputerze),

– mają problem z ciągłym podnoszeniem kwalifikacji,

– mają problem z kontrolą emocji (do tego zaliczają się uzależniania tj. hazard czy alkohol),

– problemy z dyscypliną i przyjęciem krytyki.

Może podsumuję to w abstrakcji od syntezy w/w – profesjonalny Poker obiektywnie jest dziedziną trudną. Jeżeli ktoś zaczyna od zera, to skala trudności w staniu się dobrym pokerzystą będzie podobna do stania się doświadczonym programistą, inżynierem, prawnikiem, czy pianistą.

Wobec czego predysponowani są: niezależni myśliciele, umysły analityczne, szachiści, część profesjonalnych sportowców.

A zapewne nie sprawdzą się: ludzie po kierunkach humanistycznych – uczeni zapamiętywania nielogicznej dedukcji, osoby z niskim ilorazem inteligencji mające problem z myśleniem abstrakcyjnym czy dobrowolni szeregowi pracownicy fizyczni -> aczkolwiek, życie toczy się różnie, więc nie tyczy się to 100% tylko większości w/w.

 

Teoria Gier jak i sam Poker jest dziedziną interdyscyplinarną, oznacza to, że w ramach paradygmatu tej dziedziny wykorzystuje się dorobek innych dziedzin.

Wyobraź sobie, że budujesz samochód, a Twoim zadaniem jest nim wygrać wyścig, zatem nie wymyślasz od nowa silnika, zawieszenia, czy elektroniki… lecz co robisz:

– po silnik udajesz się do specjalistów, inżynierów od silników,

– po zawieszenie, rozmawiasz z ludźmi od kinematyki,

– elektronikę wybierasz z pomocą geeków programistów.

Jednak ani inżynier, ani programistyczny geek nie będą tego auta prowadzić.

Dokładnie tym jest Poker, mamy określone zasady, które są skończone i wyrażają się językiem matematyki i naszym zadaniem jest dobrać jak najlepsze narzędzia do poznania i wykorzystania tych zasad.

Dla przykładu :

  • Żeby wiedzieć, jak często zobaczę kartę której potrzebuję – wykorzystuję wiedzę z działu Matematyki traktującym o rachunku prawdopodobieństwa.
  • Żeby wiedzieć jak zarządzać posiadanym kapitałem – zbieram wiedzę z opracowań i książek ekonomistów, inwestorów, bankierów
  • Żeby lepiej rozumieć stan psychofizyczny przeciwnika – czytam literaturę z dziedziny psychoanalizy, behawioryzmu, psychologii biznesowej etc. i to zarówno tę akademicką jak i post-akademicką jednocześnie pracując nad własnymi wadami

Także przez te wszystkie lata, wiedzę zdobywałem klasycznie, samodzielnie studiując materiały źródłowe, studium przypadku, opracowania naukowe, czy słuchając i notując wykłady akademickie/sympozja na tematy źródłowe, takie które w sposób praktyczny dotykały tematyki, z którą pracowałem.

 

Od razu sprostuję, formalnie nie jestem Filozofem, ponieważ zrezygnowałem z systemowej oświaty na dość wczesnym etapie – podróżowanie i dynamiczny rozwój na wielu płaszczyznach w tamtym okresie był dla mnie nie do pogodzenia ze stacjonarnym studiowaniem dziennym, choć miło wspominam niektóre zajęcia.

Niemniej, ciągle większość własnego wolnego czasu studiuję nieformalnie i dodam nieskromnie, że jestem na etapie, na którym wiem czego nie wiem czego wielu “magistrom z gotowania na gazie” trochę brakuje.

Co do samej Filozofii, to uczy ona przede wszystkim logicznego myślenia, odpowiedniego namysłu, oceny sytuacji – więc jak najbardziej się przydaje, powiedziałbym, że właściwie jest nieoceniona. W końcu jest to matka wszystkich nauk.

Warto też dodać, że w odróżnieniu od Matematyki Wyższej czy Fizyki, takie dziedziny nauki jak Filozofia i inne z gatunku humanistycznych, możemy bez problemu zgłębiać sami – wszystkie materiały źródłowe, opracowania, bibliografia czy wykłady, znajdziemy w internecie -> to wielka biblioteka XXI w. trzeba tylko chcieć i umieć z niej korzystać.

 

Jak można nauczyć się gry w szachy ? Dziś wiele nie trzeba, odpalamy google -> wpisujemy odpowiednie frazy i voila. Same zasady gry są do opanowania w 20 minut, natomiast im dalej w las, tym więcej drzew -> ogólnie dostępne są strony treningowe, fora, darmowe materiały edukacyjne.

Z myśleniem strategicznym jest ciut trudniej, ponieważ ono rozwija się przede wszystkim w praktyce i jest to raczej proces wieloletni, który przebiega takim trybem :

1. Zbieranie wiedzy,

2. Głębokie zrozumienie tego co się wie,

3. Ustalenie celu i stworzenie racjonalnie najlepszego rozwiązania,

4. Wdrożenie planu w praktyce,

5. Obserwacja i wyciągnięcie wniosków,

6. Iterowanie  pkt. 1 – 2.

 

Długie lata poker był przede wszystkim moją pasją i im większa była moja wiedza na temat mechaniki gry, strategii itd., tym zamiłowanie rosło niemal wykładniczo. Obecnie, po ponad dekadzie zaopatruję się na to bardziej jako profesję, dzięki której mogę zarobić pieniądze, natomiast ta fascynacja do mechaniki tej gry i jej ogólne piękno, to element, bez którego nie byłbym w stanie zajmować się tą dziedziną za żadne pieniądze – ponieważ poker to taki proces życiowy/symulator życia w skali mikro, to naprawdę piękne… ale żeby to zrozumieć i zobaczyć, trzeba najpierw spędzić te kilka tysięcy godzin w „laboratorium”… tak samo jak piękno równań Einsteina, dostępne jest tylko dla Matematyków i Fizyków.

 

Co to znaczy wybić się ? W pokerze jest gradacja taka jak np. w szachach (punkty ELO), tenisie czy boksie. Najlepsi pokerzyści na świecie zarabiają miliony dolarów rocznie, blisko tych 6 zer rocznie jest także kilku naszych rodaków.

Oczywiście jest to cała branża, ale tu przecież nie trzeba być pokerzystą, żeby wejść do niej od strony biznesowej czy technologicznej.

Obecnie nie mam autorytetu w dziedzinie Pokera, za młodych lat chyba najbardziej imponował mi Tom Dwan – gracz, który stylem gry i strategią wyprzedzającą tamte czasy (taki zalążek GTO – optymalnej teorii gier) długo dominował w najtrudniejszych grach na żywo i w internecie.

Na dzień dzisiejszy staram się raczej czerpać z autorytetów moralnych niż tych naukowych – to są wartości stałe, wiedza się zmienia, człowiek ewoluuje, dlatego utożsamianie się z wartościami materialnymi uważam za nietrwałe, a w konsekwencji niedojrzałe.

 

Zdecydowanie 1 vs 1 – jakby nie spojrzeć, jest to – jak to mówi prof. Meissner – „samo słodkie” tego co jest w Pokerze. Mamy dużo akcji, konieczność ciągłej adaptacji do przeciwnika, jednocześnie budując z nim na swój sposób unikatową historię.

 

Grałem, aczkolwiek nie jestem wielkim fanem gry na żywo w kontekście zawodowym.

Możemy grać tylko jeden stolik w tym samym czasie, dodatkowo każde rozdanie trwa o wiele dłużej niż w internecie, co na wielu poziomach czyni taką grę relatywnie niedochodową.

Natomiast w kontekście zabawy, która nie ma na celu pracy i podejmowania najlepszych możliwych decyzji, gra na żywo jest dużo przyjemniejsza od tej w internecie – jest interakcja między ludźmi, mamy prawdziwe karty i żetony, są ciekawe rozmowy, ciekawi ludzie z różnych kręgów zawodowych – prawnicy, lekarze, przedsiębiorcy, podróżnicy -> w takim kontekście wrażenia jak najbardziej pozytywne.

 

Pisałem na ten temat wiele razy więc myślę, że na wstępie wszystkich zainteresowanych szczegółami odeślę od artykułów dotyczących definicji hazardu i tego jak przebiega podejmowanie decyzji w pokerze oparte o aparat statystyki i prawdopodobieństwa:

  1. Link
  2. Link

Poker jest grą należącą do grupy gier o sumie zerowej(np. szachy) dla której możemy zastosować Equalibrum Nasha – już sam ten fakt wyklucza pokera z systemów zwanych potocznie hazardowymi.

Natomiast poker należy także do tzw. gier z niepełną informacją (nie znamy kart przeciwnika i tych które wypadną) dlatego w potocznym rozumieniu lub raczej jego braku, mówi się o szczęściu, które z definicji w tym wypadku nie występuje.

Jak wspomniałem, poker jest grą niepełnej informacji, lecz o skończonej sumie kombinacji układów, której ilość znamy – 1326. Dzięki temu możemy wyprowadzić dokładne statystyki i prawdopodobieństwa konkretnych zdarzeń w oparciu o stały i skończony punkt odniesienia.

Oznacza to, że w długim okresie (ilość prób) konkretne statystyki będą się materializować, innymi słowy, niepełna informacja staje się informacją jawną wraz z akumulacją prób.

Konkludując, poker w krótkim terminie(1 rozdanie, 1 dzień, 1 tydzień) jest grą strategiczną z elementem niewiadomej, natomiast w długim okresie (500 tysięcy rozdań, 5 miesięcy, 1 rok) jest grą strategiczną, w której gracz z lepszą strategią zawsze – niezależnie od chwilowych wariancji – będzie wygrywał konkretną, policzalną statystycznie liczbę żetonów/pieniędzy od przeciwnika słabszego.

Gracz lepszy to taki, który popełnia mniej błędów od przeciwnika – natomiast uprzedzając pytanie, jeżeli obaj gracze nie podejmowaliby żadnych błędów wtedy następuje tzw. równowaga Nasha, która równa jest zeru -> zainteresowanych odsyłam do artykułów powyżej lub zadawania pytań bezpośrednio na moim profilu (Link)

 

Graczy niedoświadczonych rozpoznaje się bardzo szybko, zarówno na żywo jak i online.

Na żywo: trzęsące się ręce, zmienny tembr głosu, nie zwracanie uwagi na to co dzieje się przy  stole – czyli kto podejmuje decyzje, błędne posługiwanie się żetonami, brak logiki w podejmowanych działaniach.

Online: czas decyzji, % wielkość zakładów, brak logiki w podejmowanych działaniach, komentarze na czacie.

Jest tego o wiele więcej.

Odpowiadając na drugie pytanie, owszem są takie taktyki jak np. tzw. „boom hunting” czyli szukanie gry 1 vs 1 tylko ze słabym graczem, czy powszechnie stosowana, notabene uważana bardziej za umiejętność niż taktykę samą w sobie tzw. „table selection” czyli nie zasiadanie do gier przypadkowych, tylko szukanie gier możliwie najłatwiejszych, korzystając przy tym z oficjalnie dostępnych narzędzi zbierających tzw. biały wywiad.

Pamiętać jednak musimy, że w ekosystemie pokerowym nie bez przypadku używa się analogii do ryb i akwarium, bowiem na każdą rybę przypada większa – co w praktyce oznacza, że nawet na wysokich stawkach słaby gracz jest tak samo słaby jak ten na niskich z ta różnicą, że kolejka do tego gracza, zawodników profesjonalnych jest większa dlatego poziom gry wzrasta ponieważ gracze konkurując o dostęp do najsłabszych przeciwników wchodzą w interakcje między sobą co automatycznie podnosi poziom gry.