Hiszpan i Amerykanin o Polsce i Polakach…

Przyjechali do Polski 8 i 10 lat temu. Jeden z miłości, drugi w celach rozwojowych. Mieli zostać chwilę, zostali na dłużej. Tym razem historie Cudodziemców, którzy emigrowali do Polski. Za co chwalą Polskę i Polaków, a co ich denerwuje? Zobaczcie sami! Tym razem, swoimi historiami dzielą się Manuel Pajares i Jeremy Carette.

 

W tym artykule uzyskasz odpowiedzi na następujące pytania:

  1. Ile lat Jeremy i Manuel są już w Polsce i skąd pomysł na emigrację właśnie do tego kraju?
  2. Co ich najbardziej zaskoczyło w pierwszych miesiącach pobytu?
  3. Jakie są największe różnice i podobieństwa pod względem podejścia do życia, jeśli chodzi o Polaków, a ich narody?
  4. Czy w Polsce łatwiej, czy trudniej znaleźć pracę niż w krajach ich pochodzenia?
  5. Czy uczą się języka polskiego? Co jest największym wyzwaniem?
  6. Jak Jeremy i Manuel szukali swojej pierwszej pracy w Polsce?
  7. Co najbardziej podoba się im w Polsce i Polakach?
  8. A co ich najbardziej denerwuje?
  9. Najśmieszniejsza/ najdziwniejsza sytuacja jaka im się wydarzyła w Polsce, to…
  10. Ulubiona polska potrawa, to…
  11. Czy Jeremy i Manuel planują pozostać w Polsce na stałe?

Jeremy Carette (JC):

Mieszkam w Polsce od 8 lat. Powodem wyboru Polski był związek. Poznałem moją przyszłą żonę (Polkę) w USA podczas letniego programu pracy i postanowiliśmy poeksperymentować z życiem w Polsce.

Manuel Pajares (MP):

Przyjechałem do Polski 10 lat temu. Na początku był to staż z programu Leonardo. Miałem wtedy wybrać kierunek: albo Polska, albo Włochy. Wybrałem Polskę, ponieważ dla mnie jako Hiszpana był to dużo bardziej egzotyczny kierunek. Nie mogę narzekać na swoją decyzję

JC:

Sposób, w jaki ludzie się ubierali. To było dla mnie zaskakujące, ponieważ pochodzę z małego amerykańskiego miasteczka, gdzie ludzie nie przejmują się tym, jak wyglądają. Polacy byli lepiej ubrani i z pewnością wyglądali na bardziej schludnych. Ponadto bogactwo kraju i piękno były dla mnie zaskakujące. Nie spodziewałem się, że Wrocław będzie tak pięknym i nowoczesnym miastem jak te w Europie Zachodniej.

MP:

Na początku był to język, który naprawdę dziwnie brzmiał… przypominał ciągły szept. Kolejną rzeczą, która mnie zadziwiła był śnieg. Przyjechałem do Polski w lutym i wszystko było wówczas przykryte śniegiem i to przez całe 2 miesiące. To mnie zaskoczyło, bo w Hiszpanii czegoś takiego nie zobaczysz! Poza tym, byłem pod dużym wrażeniem, że tak wiele osób mówi w językach obcych. Poznałem wielu Polaków biegłych w takich językach jak angielski, niemiecki, hiszpański, włoski. To zdecydowanie talent do języków, który mają Polacy!

 

JC:

Cóż, powiedziałbym, że konserwatyzm. Oczywiście nie mogę mówić w imieniu całego USA, ale mogę powiedzieć, że prawicowe poglądy Polaków przypominają Amerykanów w moim regionie. Jest to dla mnie szczególnie ważny aspekt społeczeństwa. Z drugiej strony pesymizm związany z polskim społeczeństwem bardzo mocno kontrastuje z nierozerwalnym optymizmem obywateli USA.

MP:

Powiedziałbym, że Hiszpanie są nieco bardziej optymistyczni jeśli chodzi o nastawienie do życia niż Polacy. To jest widoczne zwłaszcza na ulicy. Dużo częściej zobaczysz uśmiechniętego Hiszpana niż Polaka. Z drugiej strony, Polacy są bardzo zainteresowani rozwojem osobistym i doszkalaniem. W tramwajach często można spotkać Polaka czytającego książkę, czy gazetę, a co więcej, wiele osób zaangażowanych jest w zajęcia dodatkowe po pracy np. naukę języków, sport. To wszystko jest raczej rzadkością w Hiszpanii. Może wynika to również z tego, że plan dnia pracy zakłada sjestę, a to wszystko nie sprzyja w podejmowaniu dodatkowych aktywności.

 

JC:

Trudno jest porównać, ponieważ wielkość miast jest nieporównywalna. Jednak obecnie twierdzę, że Wrocław ma znacznie więcej możliwości niż większość amerykańskich miast.

MP:

To zależy zarówno od miejscowości, jak i zawodu. W takich miastach jak Barcelona, czy Madryt, dość łatwo można znaleźć pracę w korporacji. Mniejsze miejscowości nie oferują takich możliwości. Aktualnie, w Polsce poziom bezrobocia jest niższy niż w Hiszpanii.

 

JC:

Tak, ale powoli. W rzeczywistości jest to nieregularny kontakt z językiem. Obecnie pracuję w międzynarodowej korporacji  gdzie każdy rozmawia w języku angielskim, a dodatkowo zajmuję się nauczaniem tego języka, co naprawdę ogranicza czas na zanurzenie się w języku polskim.

MP:

Tak, uczę się i jest to faktycznie baaardzo skomplikowany język. Najtrudniejsza dla mnie jest deklinacja (odmiana przez przypadki) i to by zapamiętać oryginalną formę danego słowa (czy „jajek” to mianownik? A może „jajko” albo „jajka”?). Poza tym, dość trudna jest wymowa słów zawierających rz, sz, czy też cz.

 

JC:

Szukałem ogłoszeń w internecie jak również sam chodziłem po prywatnych szkołach i pytałem, czy maja otwarte rekrutacje na stanowiska dla ‘’native speakerow’’. Po kilku dniach odezwały się do mnie 2 szkoły językowe i w obydwu podjąłem prace w różnym wymiarze godzin.

MP:

Po zakończeniu stażu z programu Leonardo, aplikowałem do HP we Wrocławiu. To tak naprawdę było pierwsze CV, które wysłałem w Polsce. Zadzwonili do mnie, byłem na rozmowie i zostałem przyjęty. Miałem szczęście, bo akurat w tym czasie otwierali nowy dział i potrzebowali do niego native speakerów.

 

JC:

Lubię towarzystwo Polaków, którzy są twardo stąpającymi po ziemi ludźmi o konserwatywnych wartościach. Niestety, upadek Zachodu doprowadził do tego, że wartości te są rzadkim zjawiskiem, ale Polska wciąż jest krajem gdzie rodzina jest najważniejszą wartością w życiu. Ponadto góry, zwłaszcza Tatry, są spektakularne. Ponadto lokalizacja Polski w centrum Europy umożliwia mieszkańcom to, że można podróżować do wszystkich części Europy, czy to na Wschód, czy na Zachód.

MP:

Podoba mi się, że Polacy są ludźmi pracowitymi, interesującymi i obytymi. Dużo osób ma jakieś hobby związane z aktywnością fizyczną, mówi w 2 lub 3 językach obcych albo ma inne, ciekawe zainteresowania. Polacy są także skromni i faktycznie wykazują zainteresowanie opinią drugiego człowieka.

 

JC:

Pesymizm. Nawet po 8 latach pobytu, pesymizm Polaków wciąż mnie zaskakuje.

MP:

Obsługa klienta w barach, restauracjach, sklepach. W Hiszpanii, jest ona na bardzo wysokim poziomie. Kelnerzy dużo się uśmiechają, są mili i ciepli. Tego niestety nie ma w Polsce. Tu kelnerzy są dużo bardziej poważni i chłodni. Może wynika to z tego, że Hiszpania jest regionem turystycznym i jest tu bardzo dużo restauracji i barów, które słyną z doskonałej obsługi klienta.

 

JC:

Najbardziej dramatycznym przeżyciem była podróż pociągiem do Krakowa w pierwszych tygodniach mojego pobytu w Polsce. O ile nam wiadomo, został użyty gaz usypiający, co spowodowało, że wszyscy w przedziale usnęli. W międzyczasie, złodziej ukradli moją kurtkę oraz portfel. Niestety policja nie była w stanie pomóc, a ja zostałem bez okrycia i pieniędzy w środku zimy w Polsce południowej.

MP:

Poznałem wielu Pawłów podczas mojego pobytu w Polsce. Ze względu na to, że polskie nazwiska są dość skomplikowane, zdarzyła mi się pewna nietypowa sytuacja… Umówiłem się kiedyś na piwo z jednym z Pawłów myśląc, że mam się spotkać z innym. Kiedy dojechałem na miejsce, byłem w szoku, że przyjechał nie ten Paweł, z którym faktycznie chciałem się zobaczyć. Wtedy powiedział mi swoje nazwisko i zorientowałem się, że pomyliły mi się nazwiska i napisałem do niewłaściwej osoby. A wszystko dlatego, że nazwiska te brzmiały dość podobnie…

 

JC:

Pierogi z mięsem i placki ziemniaczane.

MP:

Bardzo lubię praktycznie każde polskie danie, ale gdybym miał wybierać, to byłyby to Gołąbki.

 

JC:

Tak. Tak długo jak sytuacja gospodarcza będzie otrzymywać się na dobrym poziomie, planuję mieszkać w Polsce.

MP:

Hmm..tak naprawdę to planowałem zostać w Polsce 1 bądź 2 lata, a już leci 10 rok odkąd tu jestem. Jasne, chciałbym wrócić pewnego dnia do Hiszpanii, ale tak naprawdę nie wiem, kiedy to będzie…


 

 

– pochodzi z regionu Galicja w Hiszpanii. Pierwszy raz przyjechał do Polski w ramach programu stażowego Leonardo i został….Mija już 10 rok emigracji. Jest managerem w jednej z wrocławskich korporacji. Prywatnie, miłośnik piłki nożnej i rockowych koncertów.

 

 

– Jeremy Carrette przyjechal do Polski w 2011 roku, zamieszkal we Wroclawiu wraz z zona ktora poznal poprzednio w USA. Przez kilka lat pracowal jako nauczyciel jezyka angielskiego w jednej z wiekszych prywatnych szkol. Jeremy od zawsze interesowal sie finansami i ekonomia w zwiazku z czym postanowil zmienic zawod i w 2018 rozpoczal prace w BNY Mellon w dziale finansowym. W wolnym czasie pasjonuje sie gra w golfa, lubi aktywnie spedzac czas uprawiajac takie dyscypliny sportu jak koszykowka, pilka nozna czy boks. Zawsze ma pod reka ulubione ksiazki z ktorych czerpie wiedze na temat historii, ekonomii i filozofii.

 

 

 


Ciekawy/ciekawa jesteś jak się żyje i pracuje w Hiszpanii i USA?

Koniecznie zajrzyj tutaj:

 Link – USA

 Link – Hiszpania